NIEDZIELA 27.01.2019

CIAŁO

Skończył się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. To nie znaczy, że znów zaczniemy się modlić o to dopiero za rok. Jednakże doskonale wiemy, że jest to jedna z najtrudniejszych intencji. Odrzucenie nienawiści, przebaczenie, zgoda, pojednanie, solidarność… Znów przez nasz kraj przetoczyła się dyskusja upstrzona tymi terminami. Zresztą dla wszystkich z nas jest jasne, że o wiele prościej mówić o pojednaniu, niż rzeczywiście przebaczyć temu, kto skrzywdził; niż wyciągnąć rękę do kogoś, z kim się jest pokłóconym; niż podjąć trud wspięcia się na poziom wyższych wartości, gdy nie można porozumieć się w sprawie mniejszych.

Trudno znaleźć w Biblii lepszą lekcję poświęconą tematowi jedności, niż ta, którą daje nam dziś Paweł Apostoł. Obraz ciała, jakim się posługuje, okazuje się przypuszczalnie najlepszym z możliwych. Każdy i każda z nas ma ciało. Choćbyśmy byli najbardziej uduchowieni, to właśnie ono jest centrum naszej uwagi od chwili przebudzenia, aż do zaśnięcia. Częstokroć nawet i w trakcie snu. Karmimy je, ubieramy, dbamy o jego wygląd, troszczymy się o nie w różnoraki sposób, leczymy je, gdy choruje, przeważnie chronimy je przed zagrożeniami, bronimy jego autonomii. Przez ciało wyrażamy ducha, wyrażamy siebie. W końcu moje ciało – to ja sam. Zamach na moje ciało, to uderzenie w moją osobę i jej godność.

Noga, mówi: „Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała”. Oko zwraca się do ręki: „Nie jesteś mi potrzebna”, a głowa do nóg: „Nie potrzebuję was”. Te groteskowe dialogi poszczególnych części ciała, tylko z pozoru wydają się niedorzeczne. Święty Paweł doskonale orientuje się, jakie nastroje panują w korynckim Kościele; wie, jakie są podziały, co jedni mówią o drugich. Prawdopodobnie nie wymyśla tych absurdalnych konwersacji pomiędzy członkami, tylko je cytuje.

Z ambony stosunkowo często padają słowa: „bracia i siostry”, lub jeszcze dosadniejsze „umiłowani w Chrystusie”. W konfesjonale wcale nie tak rzadko spowiednik słyszy słowa: „ojcze duchowny”. Chcielibyśmy, by te zwroty również nie były puste, żeby odpowiadały zarówno temu, w co wierzymy – czyli, że prawdziwie jesteśmy jednym Ciałem w Chrystusie, jak i temu, w jaki sposób żyjemy. A każdego z nas smuci utrata własnej ręki, nerki, utrata wzroku czy słuchu. Każdy z nas poświęciłby bardzo wiele, by ratować jedną choćby część swojego ciała.

Nasz Pan pragnie, byśmy tak myśleli o Kościele, czyli o sobie nawzajem. A nade wszystko, byśmy zatroszczyli się o Głowę tego Ciała, czyli o Chrystusa, bo wyłącznie On może nas skutecznie zjednoczyć.