NIEDZIELA 21.07.2019

Gościna

Czyż można wyobrazić sobie wspanialszą gościnę od tej, gdy jako gospodarz przyjmuje nas sam Bóg? Móc Go odwiedzić, zostać przez Niego przyjętym! To nie tylko szczęście. To zaszczyt. Mówi o tym Jezus w przypowieści o dobrym słudze: Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał.                                

                                                                                                                                Łk 12,37

Zachwyt nad taką gościną wyraża psalmista, który woła: Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, kto zamieszka na Twej górze świętej? Kto mógłby dostąpić takiego zaszczytu, by móc zamieszkać u Pana?

Psalmem tym modlili się pobożni Żydzi przybywający do świątyni jerozolimskiej. Jego słowa stanowiły skierowane do pielgrzymów przypomnienie o odpowiednim usposobieniu wewnętrznym, by móc wejść do świętej przestrzeni. Warunkiem wejścia na świętą górę, czyli Syjon, jest nienaganne życie, nienawiść do grzechu, szacunek do bliźnich: Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie i mówi prawdę w swym sercu.                    

                                                                                                                                     Ps 15,2

 

Czyż można sobie wyobrazić wspanialszą gościnę od tej, gdy odwiedza nas sam Bóg? Móc zaprosić Jego, zastawić dla Niego stół. Szczęśliwy ten, kto mógł doświadczyć takiego wyróżnienia, jakiego dostąpił Abraham. Gospodarz dopełnia wszystkich obowiązków gościnności: wychodzi naprzeciw przybywających, oddaje im pokłon, podaje wodę do obmycia nóg, daje odpoczynek w cieniu swoich drzew w najgorętszej porze dnia, zleca upieczenie chleba, przygotowanie mięsa i innych pokarmów. Porusza wręcz cały dom.

Jakimiż szczęśliwcami byli Łazarz, Marta i Maria, mogący gościć Jezusa przybywającego do ich domu jako przyjaciel rodziny. Czym sobie na to wyróżnienie zasłużyli? Parafrazując słowa Psalmu 15., chciałoby się zapytać: Kto może przyjąć Pana? U kogo może zamieszkać sam Bóg? Tu także konieczne jest spełnienie jednego warunku. Jest nim słuchanie. Potrzeba tylko jednego – mówi Jezus. To o wiele ważniejsze, niż obficie nakryty stół. Gość nie gani gorliwości Marty, ale wskazuje cel swojej wizyty, który zrozumiała Maria. Mając tak blisko samego Boga, nie można przegapić tego, o czym mówi.

Znamienne jest, że ani Abraham, ani jego żona Sara, nie dają wiary słowom Boga, który zapowiada przyjście na świat ich potomka. Łatwiej jest nawet przyjąć do swojego domu Boga, niż wsłuchać się w Jego wolę i przyjąć ją bez zastrzeżeń!

 

Eucharystia łączy w sobie oba pragnienia, o których mówi dzisiejsza liturgia słowa: zamieszkania w domu Pana oraz przyjęcia Go w gościnę. Przychodzimy do Jego domu; dajemy się ugościć, biorąc z Jego stołu Ciało i Krew Zbawiciela. A równocześnie przyjmujemy Go do siebie, ze swojego ciała czyniąc dom, w którym może zatrzymać się sam Bóg.

Kiedy więc przychodzisz, miej serce gotowe, żeby Go przyjąć; a kiedy Go przyjmujesz – nie zapomnij słuchać.