NIEDZIELA 28.07.2019

Z otwartymi oczami

„Tyle lat już się o to modlę, tyle Boga proszę, i nic. Już nawet nie wiem, czy to ma sens, nic się nie zmienia, wszystko na próżno”. Konfesjonały, gdyby mogły mówić, opowiedziałyby setki i tysiące podobnych historii ludzkich. Ich wydźwięk bywa czasem właśnie taki: Bóg jest głuchy na moje wołanie.

Są wśród katolików tacy, którzy może woleliby nawet głuchego Boga. To ci sami, którzy wybierają niesłyszącego księdza, gdy idą do spowiedzi. Albo chcą, by zachowywał się jak głuchy, o nic nie pytał, niczego nie przypominał. Zazwyczaj ci sami wolą Boga ślepego, czyli takiego, któremu można wmówić, że coś jest dobre, bo i tak przecież tego nie zobaczy.

Jednakże na nasze szczęście Bóg ma zarówno dobry wzrok, jak i słuch. Zła modlitwa to nie taka, w której nie otrzymujemy tego, o co prosimy. Złą modlitwą jest ta, podczas której modlimy się jakby z zamkniętymi oczami. Można bowiem modlić się i z zamkniętymi i z otwartymi. Modlitwa z zamkniętymi to ta, w której człowiek skupia się na tym czego potrzebuje lub czego by chciał. Bywa, że jest to modlitwa w rzeczywistej biedzie, w tragedii, modlitwa emocjonalna jak szloch dziecka.

Taka jest właśnie modlitwa Abrahama. Nie wie przecież dokładnie, ilu jest w Sodomie sprawiedliwych, ale chce ocalić to miasto i chwyta się każdego sposobu. Ale przecież Bóg nie jest ślepy! Bóg wie, jacy ludzie tam mieszkają i ilu ich jest. Zauważmy, że nie mówi Abrahamowi: nie ma w Sodomie nawet pięćdziesięciu sprawiedliwych, a nawet dwudziestu czy dziesięciu. Bóg cierpliwie zgadza się na wszystkie prośby podczas tego targowania się. To Abraham wycofuje się wiedząc, że Bóg nie jest ślepy, i że to miasto jest rzeczywiście złe.

Modlitwa z zamkniętymi oczami to taka modlitwa, w której ja chcę wypłynąć na Boga i przekonać Go do swoich racji. Modlitwa z otwartymi polega na przyjęciu słów, które daje sam Chrystus Pan, gdy mówi uczniom, jak mają się modlić: niech Twoje imię będzie uświęcone, niech przyjdzie Twoje królestwo, niech będzie wola Twoja.

Sodoma ostatecznie zostanie zniszczona. Bóg nie zmieni swojego postanowienia, nie okaże się ślepy. Ale nie tylko to. Modlitwa otworzy oczy Abrahamowi, pozwoli mu zobaczyć, jak jest rzeczywiście. I taki jest właśnie sens modlitwy: zamiast zamykać oczy Bogu, ma je otwierać nam. Rozumieją to doskonale rodzice, którzy wysłuchują setek próśb swoich dzieci, ale jest oczywiste, że części z nich nie mogą spełnić. Tak inny jest poziom myślenia i system wartości dziecka i dorosłego człowieka. Źle działoby się, gdyby rodzice w sprawach istotnych dawali się ściągać dziecku na jego poziom rozumowania. Raczej tłumacząc cierpliwie pomagają mu zrozumieć i przyjąć swoje argumenty.

„Tyle lat już się o to modlę, tyle Boga proszę, i nic. Już nawet nie wiem, czy to ma sens, nic się nie zmienia, wszystko na próżno. Bóg jest głuchy”. Rzeczywiście nic się nie zmienia? To tyle lat się modlisz i nic w twoim życiu się nie zmienia? To może nie Bóg jest głuchy, tylko ty jesteś ślepy?