NIEDZIELA 04.08.2019

Co mam i kim jestem?

Jasne jest przesłanie dzisiejszej liturgii słowa. We wszystkich fragmentach biblijnych wybrzmiewa prawda o względnej wartości tego, co posiada człowiek. A padają słowa mocne. Najpierw słynne zdanie mędrca Koheleta: Marność nad marnościami wszystko jest marnością, a później jeszcze bardziej dosadne, skierowane do bogatego bohatera przypowieści: Głupcze!

Dlaczego tak stanowczo mamy patrzeć na owoce ludzkiej pracy, na zarobek, pieniądze, majętności i bogactwa? Dlaczego nawet Ewangelia majętnego człowieka nie nazywa „bogatym”, ale właśnie „bogaczem”, używając określenia o wyraźnie negatywnym zabarwieniu? Tak surową ocenę trzeba odnieść do słów samego Chrystusa: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga. Owego bogacza można bez wątpienia pochwalić za inteligencję i operatywność. W swoim rozumowaniu popełnia on tylko jeden błąd: nie bierze pod uwagę tego, że dziś w nocy może umrzeć.

To jedyna pewna w życiu kwestia: śmierć. Czyżby zatem człowiek zapomniał o tym, że jest człowiekiem? Pytamy dalej. Co sprawiło, że zapomniał? Co tak zajęło jego serce i umysł, że przegapił w swoim całkiem rozsądnym rozumowaniu ten bardzo istotny szczegół, który miał położyć się cieniem na całej świetlanej przyszłości ułożonej w głowie? Otóż właśnie stan posiadania. Pomnożone bogactwo sprawiło, że zapomniał o starej jak świat prawdzie, że nie wszystko można kupić.

Zatem człowiek może zapomnieć o tym, iż jest człowiekiem, to znaczy, że musi umrzeć; że jego życie – jak powie Pan – nie zależy od jego mienia. Skoro zaś stan posiadania, stan konta, stan urodzenia, piastowane stanowisko mogą sprawić, że człowiek zapomina, kim jest (jakże często się to zdarza!) to w podobny sposób może zapomnieć o tym, że jest Bóg. A ten, kto tak bardzo zajął się tym, co ma, że nie bierze pod uwagę Boga, ten stosunkowo łatwo uczyni bogiem samego siebie, albo postawi w miejsce Boga jakąkolwiek inną wartość.

Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej rządzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem – napisze Apostoł Paweł. Gdyż nie chodzi nawet o pieniądze, ale o wszystko z czego można zrobić sobie boga i oddawać mu hołd swoim stylem życia; wszystko jemu podporządkować, składać mu ofiary ze swojego czasu, poświęcać dla niego wartości takie jak: rodzina, pieniądze, siły i umiejętności.

Od większości z nas Bóg nie domaga się sprzedania domu, rozdania wszystkich oszczędności, zamknięcia rodzinnych firm czy porzucenia planów oszczędnościowych. Ale wszystkim nam bez wyjątku przypomina: im więcej posiadasz, tym bardziej pamiętaj, że jesteś człowiekiem. I nie zapomnij, że ja jestem Bogiem.