NIEDZIELA 11.08.2019

Ryzyko wiary

Mamy być czujni. Mamy czekać. Na co czekać? W zasadzie wiemy tylko tyle, że na powtórne przyjście Chrystusa. Cała reszta pozostaje zakryta. Jak długo czekać? Tego również nie wiemy. Sam Jezus powie, że będzie to chwila, której się nie domyślamy.

Oto właśnie wiara. Rzeczywistość, w której tak naprawdę więcej nie wiadomo, niż wiadomo. Może być dla nas pewnym pocieszeniem świadomość, iż wszystkie poprzedzające nas pokolenia ludzi wzywających Boga przeżywały dokładnie to samo.

 

W pierwszym czytaniu napotykamy opis nocy, podczas której Izraelici mieli po wiekach niewoli w Egipcie wyjść do Ziemi Obiecanej. Ale jaka była ich wiedza? Czyż nie wychodzili „w ciemno”? I to nie tylko dlatego, że panowały ciemności egipskie; czy też z powodu wymarszu nocą. Nikt z nich tak naprawdę nie wiedział dokąd idą, co ich czeka. Nikt tej obiecanej ziemi nie widział na oczy; nawet Mojżesz, który miał za zadanie wyprowadzić lud.

 

Na taki wysiłek wiary musieli zdobywać się ludzie i wcześniej i później. Autor Listu do Hebrajczyków powtarza jak refren zwrot przez wiarę. Przez wiarę Abraham wyszedł ze swojej ziemi rodzinnej, bo taki głos usłyszał od Boga. Przez wiarę doczekał się obiecanego potomstwa, choć niedorzecznością było spodziewać się go w tak sędziwym wieku. Przez wiarę odważył się złożyć w ofierze dokładnie tego samego jedynaka, którego narodzenie się było przecież wydarzeniem cudownym. Zrobił to, choć bez wątpienia nie rozumiał, dlaczego. Szedł „w ciemno”, mając za jedyny pewny punkt oparcia słowo dane mu przez Boga.

 

Wiara jest swego rodzaju ryzykiem, wyzwaniem. Być może oczekujemy, że wszystko w naszym życiu uporządkuje, da stabilizację. Jednakże zdarza się, iż wiara, która jest nie tyle deklaracją, co osobistą relacją z Bogiem, burzy to, co w życiu wydawało nam się pewne.

 

W encyklice Lumen fidei papież Franciszek napisze: Wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie nasze ciemności, ale lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza, by iść.

Wiara jest ryzykiem, ale nie bezmyślną brawurą. Jest jak słowo osoby kochanej, którego z całym zaufaniem można się uchwycić. Jest jak jedna obietnica, którą otrzymał Abraham. Jest jak nikłe światło obecności Boga tlące się w ciemności, niczym słup ognia podczas nocnej drogi w nieznane. Nasza wiara jest jak zapalone pochodnie w rękach sług oczekujących powrotu Pana.

Dusza nasza oczekuje Pana,

On jest naszą pomocą i tarczą.

Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,

według nadziei pokładanej w Tobie.

                                                                                                                 Ps 33, 20. 22