NIEDZIELA 18.08.2019

Miecz i miłość

Zastanawiajcie się nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu.

                                                                                                                                 Hbr 12, 3

W naturze człowieka leży to, że się zastanawia. Kiedy doświadcza zła, zastanawia się, dlaczego. Dlaczego spotyka to właśnie mnie? Dlaczego wobec mnie ludzie są niegodziwi, oszukują, kradną, nie odpowiadają dobrem na moje dobro? Dlaczego za dobre serce, które staram się okazywać, spotyka mnie zło, a przynajmniej zwyczajny brak ludzkiej wdzięczności?

Wydaje się, iż odpowiedzią na te pytania są dzisiejsze słowa Chrystusa: Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Jeśli ojciec ma stanąć przeciw synowi, a matka przeciw córce, to w zasadzie wszystkie inne relacje, w których ktoś staje przeciw nam z mieczem, w ogóle nie powinny nas dziwić.

Konieczne jest jednak pewne zastrzeżenie. Autor Listu do Hebrajczyków, zaraz po zachęcie do zastanawiania się nad cierpieniami Jezusa, dopowiada: Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi. Walka Chrystusa, Jego męka i haniebna śmierć, jest walką z grzechem, walką o świętość człowieka, walką mającą wyrwać go z mocy szatana. Dlatego konieczna była aż tak wielka ofiara naszego Pana, dlatego polała się Najświętsza Krew Zbawiciela. A wszystko to z miłości.

 

Tymczasem nasz Mistrz nie walczył o jakiś światopogląd, o prawa, o słowa i zasady, ale o Boga w sercu człowieka i za to spotkało Go prześladowanie i śmierć męczeńska. Podobnie miecz, o którym On sam wspomina, dotyczy walki człowieka przeciw grzechowi. Bywa bowiem, iż ludzie wierzący naiwnie uważają każdy pojawiający się w ich życiu konflikt, jako potwierdzenie tego, że są prześladowani za wiarę. Wiemy jednak, iż ojciec staje się wrogiem syna nie tylko z powodu wiary w Chrystusa, czy ze względu na Ewangelię.  Ludzie kłócą się, robią sobie na złość i zabijają również dla pieniędzy, władzy i jeszcze z wielu innych egoistycznych powodów.

 

Niestety dzieje się i tak, że również chrześcijanie usprawiedliwiają dzisiejszymi słowami Pana wojny we własnym domu, wobec współmałżonka, dzieci czy rodziców, współbraci czy sióstr. Pan nie powiedział jednak: przyszedłem przynieść miecz, więc bierz go i walcz. Powiedział raczej: przyszedłem przynieść miecz, więc nie zdziw się, jeśli ktoś z Mojego powodu wbije ci go w plecy. Ty schowaj miecz!

Zastanawiajcie się nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu.

W tradycji chrześcijańskiej mocno zakorzenione są nabożeństwa rozważania męki i śmierci naszego Pana. Bierzemy udział w Drodze Krzyżowej, Gorzkich Żalach, odprawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Im więcej zła nas w życiu spotyka, tym bardziej zastanawiajmy się nad Tym, który cierpiał. Cierpiał, bo kocha.