NIEDZIELA 13.10.2019

Wdzięczność

Wstałem o poranku i otworzyłem oczy. Zobaczyłem sufit swojego mieszkania, a po jakimś czasie zobaczyłem swoją twarz w lustrze. Wychodząc z domu zobaczyłem słońce, drzewa, ludzi… Tego samego poranka tysiące ludzi obudziło się w ciemności i nigdy już nie ujrzą niczego prócz ciemności – są niewidomi.

Odkręciłem kurek z wodą, żeby się umyć, ogolić, uczesać. Nalałem wody do czajnika, żeby zaparzyć kawę. Być może przy tych czynnościach litry wody przelały się przez moją nieuwagę. W tym samym czasie dziesiątki tysięcy ludzi czekało na choćby jeden jej litr, by móc przeżyć kolejny dzień.

Przyszedłem jak zwykle na Mszę świętą, usiadłem w ławce. Nie zaskoczył mnie widok księdza wychodzącego z zakrystii, czy siedzącego w konfesjonale. Tymczasem w wielu zakątkach świata chrześcijanie będą jeszcze miesiącami oczekiwać na udzielenie rozgrzeszenia i na Eucharystię.

Ciągle zapominam być wdzięczny. Przegapiam codzienne, zwyczajne sprawy i rzeczy, za które powinienem nieustannie dziękować. Czyli dokładnie za wszystko: za wodę w kranie, za chleb i mleko na stole, za świecącą się żarówkę w suficie; za moje uszy, które słyszą, nogi, które mnie niosą, za krew, która tętni w żyłach.

Wdzięczność jest owocem wiary. Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła – powie Chrystus do uzdrowionego z trądu. W życiu człowieka prawdziwie wierzącego widać przewagę pokoju nad niezadowoleniem, przewagę wdzięczności nad narzekaniem.

Kto nie umie dziękować, nigdy nie zrozumie Eucharystii. Bo ona jest wyrazem wdzięczności za to, czego dla mnie dokonał Chrystus Zbawiciel. Za to, co już otrzymałem bez żadnej swojej zasługi, podobnie jak otrzymuję każdego dnia tę niezliczoną ilość małych-wielkich darów. Dlatego właśnie Elizeusz nie przyjął niczego od uzdrowionego Naamana. Bo Bóg daje wszystko za darmo.