NIEDZIELA 03.11.2019

Ile waży ziarnko piasku?

Kimże jest człowiek? Jak mały jest, jak znikomy! Autor biblijny korzysta z obrazu ziarenka spadającego na szalę wagi i nie mogącego jej przechylić. Może dopiero dziś, w czasach daleko posuniętej techniki, jeszcze lepiej rozumiemy dosadność tego porównania, gdyż wiemy, że na dokładnej wadze elektronicznej nawet ziarenko piasku zmienia wynik ważenia. W oczach Boga człowiek jest niczym to cenne ziarenko; ważne, czyli mające swoją wagę.

Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jakby się zachowało to, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Władco, miłujący życie!

                                                                                                                          Mdr 11, 25n

Trwamy dzięki łasce Pana. To, że żyjemy, że czytamy te słowa jest potwierdzeniem prawdy o dobroci Boga wobec nas. Od wieków pobożni chrześcijanie śpiewają o poranku te słowa: „Wielu snem śmierci upadli, co się wczoraj spać pokładli. My się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże, chwalili”. Uświadamiamy sobie tę prawdę, gdy stajemy nad grobami zmarłych. Oni zostali wezwani, a my nadal jesteśmy, trwamy. Czasem być może nawet ktoś z nas przeżywając jakąś udrękę zadaje pytanie: po cóż jeszcze żyję? Mimo to prawdopodobnie gdy nadejdzie śmierć, będziemy się przed nią bronili. Ponieważ człowiek pragnie trwać.

I dziś dał nam Bóg kolejny dzień życia, kolejne godziny w oczekiwaniu na Dzień Pana, który nadal nie nadchodzi. Od Chrystusowej zapowiedzi końca świata minęły tysiąclecia, a my nadal czekamy, podobnie jak czekali pierwsi chrześcijanie z Tesaloniki, do których pisze apostoł Paweł, uspokajając ich gorączkowe oczekiwania rychłego końca czasów.

W tym naszym oczekiwaniu na Pana czasem decydujemy się na jakiś krok, by móc Go już teraz zobaczyć wyraźniej, z bliska. Jak Zacheusz małego wzrostu, ale mający wielkie pragnienia. I w nas rodzą się one, więc szukamy czegoś, na co moglibyśmy się wspiąć, by lepiej widzieć. Podejmujemy kolejny trud: rekolekcje, pielgrzymkę, spowiedź generalną, postanawiamy znaleźć wreszcie stałego spowiednika, kierownika duchowego, jakąś wspólnotę, by móc w niej być… Bo chcemy wyraźniej zobaczyć przechodzącego Chrystusa.

Bez wątpienia przechodzi On w każdej Mszy świętej. Najbliżej, jak tylko się da. Postaraj się zatem wspiąć na tę eucharystyczną sykomorę, by doświadczyć tego, jak Pan pochyla się z miłością nad tobą – małym i znikomym ziarenkiem piasku.