NIEDZIELA 24.11.2019

To jest Król

Komentatorzy biblijni sugerują, iż Piłat chciał zakpić z Żydów, rozkazując by umieszczono na krzyżu Chrystusa tak, a nie inaczej sformułowany tytuł winy. Być może chciał też uspokoić własne sumienie, które przecież podpowiadało mu, że Oskarżony jest niewinny. Wszak nie było żadnym przestępstwem nazwanie siebie „królem”, skoro nie pociągało to za sobą uzurpowania jakiejkolwiek ziemskiej władzy.  Zdarzają się bowiem ludzie przekonani o tym, iż są wielkimi przywódcami religijnymi lub politycznymi. Bywa, że ktoś nazywa siebie Faraonem lub Napoleonem. Otoczenie, jeśli już jakoś reaguje na takie deklaracje, to co najwyżej uśmiechem pełnym politowania.

 

Jak mówi Ewangelia, kapłani domagali się od rzymskiego namiestnika zmiany napisu. To jest Król żydowski brzmiało dla nich bardziej jak deklaracja, niż określenie rodzaju wykroczenia. Oni nie utożsamiali się z takim oświadczeniem. Ale ostatecznie Piłat też się z nim nie utożsamiał.

 

Stosunkowo łatwo jest składać deklaracje. Można to robić z takim samym ironicznym uśmiechem na twarzy, wewnętrznie pozostając obojętnym. Skala postaw wobec Chrystusa jest o wiele szersza, niż choćby te dwie prezentowane przez „łotrów” towarzyszących Jezusowi. Obok wyznania wiary w Jego bóstwo i wyraźnego jej odrzucenia, istnieje jeszcze trzecie podejście, bez wątpienia najbardziej niebezpieczne. Jest to deklarowanie wiary przy równoczesnym lekceważeniu Boga.

Pewien duszpasterz przekornie mawiał, że jedyną kościelną ceremonią, w której ludzie nie udają wiary, jest pogrzeb. A przynajmniej sam zainteresowany nie ma już potrzeby udawania czegokolwiek.

 

 Obok krzyża Chrystusa nie było udających. Zostali tam jedynie najbliżsi przyjaciele oraz wrogowie. Reszta uciekła.

Jeśli stajesz przed Chrystusem – nie udawaj. Jeśli dziś nazywasz Go Królem – rób to z wewnętrznym przekonaniem. A od jutra ŻYJ tak, by było widać, że On JEST dla ciebie Królem.