NIEDZIELA 22.12.2019

Lepszy pomysł

Proś dla siebie o znak od Pana.

                                           Iz 7, 10

Jerozolimie grozi wielka wojna i zniszczenie. Achaz, król Judy, wysyła ogromne ilości pieniędzy do króla Asyrii i staje się jego wasalem. Zaś Bóg przez swojego proroka już drugi raz mówi mu: „Jerozolima jest moim miastem, ja sam będę jej bronił, nie ufaj sojuszom bardziej, niż mnie”. Dzisiejsze pierwsze czytanie rozpoczyna się właśnie w tym momencie rozmowy proroka z królem. Proś dla siebie o znak od Pana. Izajasz zdaje się mówić: „Śmiało! Jeśli nadal nie wierzysz, proś o znak! Bóg udowodni ci, że sam będzie strzegł swojego miasta i ocali je”. Ale Achaz wykręca się, i to w pobożny – wydawałoby się – sposób: nie będę wystawiał Pana na próbę.

 

Robi tak, gdyż już wcześniej sam sobie wszystko poukładał, obmyślił strategię i wolałby się nie dowiedzieć, jaki jest pomysł Boga. A Bóg chce, żeby Achaz zwrócił się do Niego, a nie pokładał całej nadziei w politycznych układach z pogańskimi władcami, którzy nie tylko będą zagrożeniem dla wiary, ale ostatecznie wcale nie zapewnią pokoju. Król woli tego nie usłyszeć, woli nie zobaczyć znaku od Boga, bo wie, że będzie musiał wówczas zweryfikować swoje plany, a zwyczajnie boi się tego.

 

Bardzo dobrze znamy taki sposób działania. „Żeby mi tylko Bóg nie dał jakiegoś znaku, żebym tylko nie musiał zrobić tego, co czuję, że powinienem zrobić”. Tak się też przecież modlimy, licząc, że Bóg zaakceptuje nasze pomysły, których woleliśmy z Nim nie konsultować.

 

Pomysł Józefa był bardzo dobry. Nie domagał się on wyjaśnień od swojej ciężarnej żony, choć wiedział, że nie jest ojcem jej dziecka. Nie myślał o sobie, Chciał raczej uchronić i ją i to dziecko przed przykrymi konsekwencjami tego, co się stało. Ale Bóg miał jeszcze lepszy pomysł.

 

Nie bój się pomysłów Boga. Bez względu na to, czy twoje własne wydają ci się dobre, czy też złe.

 

Proś dla siebie o znak od Pana.

                                           Iz 7, 10