NIEDZIELA 23.02.2020

Policzek i miłość

Niektórzy z nas, ludzi wierzących, traktują odczytywane dziś słowa Jezusa jak zasady jakiegoś sportu walki. Jak gdyby miały rozstrzygać o tym, kiedy należy walczyć, a kiedy odpuścić i jakich można używać środków, żeby nie być agresorem, ale równocześnie nie dać sobie zrobić krzywdy.

Ale Jezusowi nie chodzi o jakieś reguły. Wiemy, że i w rywalizacji sportowej można je zachowywać w sposób wyrachowany. Miłość natomiast nie jest wyrachowana.

 

Inni pojmują ów passus o nadstawieniu drugiego policzka jako instrukcję ładu społecznego. Miałaby ona być uniwersalną zasadą, a jej zachowanie stałoby się dla ludzkości remedium na wszelkiego rodzaju konflikty. Wcale nie tak rzadko zdarza się, że tłumacząc się tym zdaniem Ewangelii, pozwalamy się poniewierać w imię tak zwanego świętego spokoju, który ostatecznie niewiele wspólnego ma ani ze świętością ani z Ewangelią.

Ale celem Jezusa nie jest zapewnienie światu pokoju za wszelką cenę. Nie chodzi mu też o konformistyczne unikanie zła.

 

Zdanie: Nie stawiajcie oporu złemu stanowi nierozłączną całość z następującym po nim: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.

                                                                                      Mt 5, 44

Jeśli nadstawienie drugiego policzka nie wynika ze szczerej miłości, nie ma nic wspólnego ze słowami Chrystusa. Może się okazać, że służy ono jedynie jakimś prywatnym celom lub jest ucieczką przed wzięciem odpowiedzialności za panoszące się zło.

 

Można bowiem dać się pobić śmiertelnie, a umierać z nienawiścią w sercu. Można pozwolić obrabować się ze wszystkiego, ale pielęgnować w sercu morderczą zazdrość. Można przejść z krzywdzicielem wiele tysięcy kroków, lub przeżyć wiele lat, ale nigdy nie przebaczyć w imię miłości Chrystusa.

A Jemu chodzi właśnie o miłość.