NIEDZIELA 02.08.2020

Czego się boisz?

Utrapienie, ucisk, prześladowanie, głód, nagość, niebezpieczeństwo, miecz. Oto wszystkie wymienione przez apostoła Pawła przyczyny lęku człowieka. Tego się przecież boimy: wojny, zemsty ze strony niegodziwych ludzi, ubóstwa i nędzy, wypadków, zamachów, epidemii, nieuleczalnych chorób i w końcu śmierci.

 

Ale przecież dokładnie tych samych lęków doświadczają wszyscy ludzie na świecie, bez względu na to, w co wierzą i jakim kierują się światopoglądem. Boją się tego zarówno wyznawcy Chrystusa, jak i ci, którzy Go nie uznają; ludzie wierzący w Boga, jak i ci, którzy nazywają samych siebie ateistami. Wiedząc to wszystko, zadaję sobie pytanie: czy fakt, iż wierzę w Jezusa Chrystusa przekłada się jakoś na moje przeżywanie tych wszystkich niepokojów ludzkości? Czy moja wiara w Niego pomaga mi bać się mniej, daje mi większy pokój serca, nie pozwala utracić nadziei nawet wówczas, gdy inni ludzie już dawno ją utracili?

 

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusa?

Rz 8, 35

 

Czego mamy się bać? Jesteśmy w rękach Boga! Jednakże nie zabezpiecza nas to przed skutkami kataklizmów, wypadków czy chorób. Bynajmniej. Tak samo jak inni chorujemy, płaczemy, cierpimy i umieramy. Ale na te wszystkie utrapienia mamy to jedno: prawdziwie obecnego Chrystusa! Tego, który jako jedyny po swojej śmierci wrócił do życia. Tego, który został z nami w Najświętszym Sakramencie. I odtąd możemy nie tylko w Niego wierzyć, ale i karmić się Nim. W taki właśnie sposób w Chrystusie odnosimy zwycięstwo nad lękiem. Choć zmierzamy nieuchronnie ku śmierci, nie umieramy, bo żyje w nas sam Bóg!

 

Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.

Iz 55, 2n