NIEDZIELA 09.08.2020

Gorliwość i łagodność

Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga (…) gdyż opuścili Twoje przymierze.

1 Krl 19,10

 

Prorok Eliasz zanim stanął na górze Horeb, był świadkiem wielkiej niewierności Narodu Wybranego, być może największej w starotestamentowej historii Izraela. Oglądał odwrócenie się od Boga i od Jego praw. Jakże wielu Żydów musiało oddawać cześć Aszerze i bożkowi Baalowi, skoro na Karmelu z rąk rozgniewanego Eliasza poniosło śmierć 450 proroków tego bałwochwalczego kultu? Król Achab i królowa Izebel stali się jawnymi wrogami proroka. Musiał uciekać, aby ocalić swoje życie.

 

Trudno się dziwić, iż pragnął umrzeć. Być może czuł, że przerosła go misja męża bożego, skoro nie widać było jej skutków. Wiedział, że Bóg nie przestał interesować się swoim ludem, zatem może prorok okazał się zbyt słaby? I właśnie w tym kryzysowym momencie Pan wzywa Eliasza na górę Horeb, by z nim mówić. Ukazuje mu swoją chwałę, a następnie odsyła go, by wrócił tam, skąd przyszedł, by dalej czynił to, do czego został powołany. Znamienna jest łagodność Boga wobec męża Bożego. Choć sposób działania proroka można by porównać do gwałtownej wichury, trzęsienia ziemi lub ognia, Bóg objawia mu się w szmerze łagodnego powiewu.

 

Po rozmnożeniu chleba Jezus każe uczniom, by odpłynęli. Nie chce, by pozostawali wśród rozentuzjazmowanego tłumu, który najadł się do syta. Pan odsyła także i tłum, a sam odchodzi na górę, by w ciszy modlić się do Boga. Na lęk i przerażenie apostołów, do których przychodzi w nocy, też odpowiada spokojem: Odwagi, nie bójcie się. Ja jestem. Kiedy ratuje tonącego Piotra nie widać u niego gniewu czy też zniecierpliwienia.

 

Jakże wielu ludzi płonie słusznym oburzeniem na widok dziejącego się zła i przewrotności naszych czasów. Iluż z nas żarliwością rozpala się o chwałę Boga, chcąc bronić Jego świętości? Inni pytają, dlaczego Bóg nie wymierza sprawiedliwości niegodziwym. Dlaczego nie chce objawić swojej chwały wobec nich?

Odpowiedzią Boga, zarówno na gorliwość jednych jak nikczemność drugich, wciąż jest taka sama wyrozumiała łagodność.