NIEDZIELA 16.08.2020

Granica

Lubimy widzieć świat podzielony na części. I ludzi lubimy dzielić. Na przykład na wierzących i niewierzących. A może niekoniecznie lubimy, ale łatwiej jest nam opisywać rzeczywistość, tłumacząc pewne fakty tym, że ktoś wierzy w Boga, a ktoś inny nie. Zresztą nie tylko ze względu na wiarę dokonujemy takich podziałów. Usprawiedliwiamy czasem sytuację na świecie czy w naszej ojczyźnie właśnie tym, że politycy jednej partii są „dobrzy”, a drugiej – „źli”. Wolimy wskazać szczególnie tych konkretnych „złych”, bo wówczas łatwiej przypisać im winę. Zwłaszcza kiedy dzieje się źle, szukamy kogoś odpowiedzialnego za taki stan rzeczy.

 

Jeśli te nasze ludzkie kategorie „dobrych” i „złych” pokrywają się z faktem, że ci pierwsi są wierzący, a drudzy – nie, to już wydaje się nam, że znaleźliśmy odpowiedź na pytanie o genezę dobra i zła w świecie. Gdy setki ludzi giną na Bliskim Wschodzie z rąk radykalnych wyznawców islamu, to dość łatwo przychodzi niektórym stwierdzić, że przyczyną zła jest inna od naszej wiara. Wiemy, że jest to spore uproszczenie. Wszak i chrześcijanie dopuszczają się czasem wielkich niegodziwości, choć bez wątpienia nie znajdziemy w nauce Chrystusa zachęty do czynienia zła.

 

Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów.

Iz 56, 7

 

Jezus doskonale wiedział o tym, że Jego rodacy uważają pogan za gorszą kategorię ludzi. Kto wie, czy nie dlatego właśnie posłużył się swoistą prowokacją w rozmowie z poganką, która prosiła o pomoc dla córki. Wydaje się, iż skoro kobieta od dłuższego czasu krzyczała za przechodzącym Nauczycielem i Jego uczniami, świadkami tej sceny mogło być wielu Żydów zaciekawionych całym zajściem. Kiedy już prosząca zwróciła się bezpośrednio do Jezusa, On potraktował ją bez miłosierdzia, dokładnie tak, jak wielu Jego rodaków potraktowałoby poganina.

 

Cały dialog kończy się jednak słowami pochwały. Jezus chwali wiarę poganki, stawia ją za wzór. Pozwala, by Kananejka wypowiedziała tę doniosłą prawdę: Bóg wszystkim pragnie okazać miłosierdzie, dla nikogo z ludzi go nie braknie!

 

Lubimy widzieć świat podzielony na części. I ludzi lubimy dzielić. Od starożytności zasada wojenna „Dziel i rządź” zakładała takie właśnie stawianie granic, skłócanie ze sobą rodzin, plemion i całych narodów. Wiemy z kart Ewangelii, że to nie Bóg stawia granice między ludźmi, lecz oni sami. Bóg w swoim miłosierdziu nie ma granic. Co więcej, przesuwa je wręcz na korzyść ludzi słabych. Może warto, byśmy i my je przesuwali w stronę tych, których potocznie nazywa się „złymi”.