NIEDZIELA 13.09.2020

Dług

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

Mt 18, 35

 

Podobnie, czyli jak? Niemiłosierny człowiek będzie musiał spłacić cały dług zaciągnięty wobec Boga. Całe dziesięć tysięcy talentów, czyli około 350 ton złota. Ale… czy kiedykolwiek zdoła to zrobić? Nie, to niemożliwe. Jezus w przypowieści celowo posłużył się hiperbolą, wskazując, że dłużnik jest niewypłacalny. A zatem już na zawsze pozostanie w rękach katów…

 

Ktoś mógłby zapytać: – A co z Bożym miłosierdziem? Odpowiedź znajdujemy w natchnionych słowach mędrca Syracha:

Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam, będąc ciałem, trwa w nienawiści, któż więc zyska dla niego odpuszczenie grzechów?

Syr 28, 3-5

 

Żyjemy w czasach ogromnej popularności kultu Bożego miłosierdzia. Czciciele tego przymiotu Boga mogliby ulec pokusie myślenia, że Stwórca jest niejako niewolnikiem swojego przebaczenia, nie mogąc ukarać grzesznika. Tymczasem miłosierdzie nie stoi w sprzeczności z główną prawdą naszej wiary, mówiącą, iż Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Karą za brak miłosierdzia jest brak miłosierdzia.

 

Dzisiejsze słowa Pisma są też odpowiedzią na skargi wszystkich tych, którzy bez miłosierdzia zostali potraktowani przez innych, którzy doświadczyli zemsty, nienawiści bądź prześladowania. Rzecznikiem ich praw jest sam Bóg:

Tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana, On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci.

Syr 28, 1

 

Chrześcijanin przynajmniej raz dziennie wypowiada te słowa: „…i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Gdyby były one jedynie skierowaną do Boga prośbą o darowanie naszych długów, dramatyczna scena z przypowieści powtarzałaby się bez końca. W tej modlitwie zawiera się o wiele głębsza treść. Prosimy Sędziego, by potraktował nas z taką samą surowością, z jaką my sądzimy innych.