NIEDZIELA 04.10.2020

Owoce

Co jeszcze mogłem uczynić dla mojej winnicy, czego nie uczyniłem? Dlaczego, gdy czekałem, by wydała dobre winogrona, ona zrodziła cierpkie jagody?

Iz 5, 4

 

Wysiłek poszedł na marne, nie będzie wina. Właściciel włożył w tę winnicę ogromną pracę. Ale nie ma żalu do gleby, gdyż ta była żyzna; nie zarzuca nic ukształtowaniu terenu, bo właśnie na zboczu pagórka najlepiej operuje słońce; nie zrzuca odpowiedzialności na niewystarczającą ilość opadów. Ma żal do winnicy. Pomimo ogromu rzetelnej pracy i doskonałych warunków nie dała ona oczekiwanych owoców. Właściciel nie zobaczył spodziewanych efektów.

 

Mówi się, że żyjemy w czasach nieustannego mierzenia i zwiększania wydajności. Wiedzą to wszyscy ci, którym przyszło pracować w korporacjach. Ale nie tylko oni. W każdej wręcz dziedzinie człowiek musi wykazywać się coraz lepszymi wynikami mierzonymi za pomocą przeróżnych narzędzi. Czasem wręcz ważniejsze staje się to, by coś było zrobione, niż to, jak będzie zrobione. A może niestety najważniejsze jest to, by – jak się mawia – „wszystko się zgadzało w papierach”. Rzekomo ludzie rozliczani są z efektów pracy, a tymczasem wciąż jeszcze napotykamy bylejakość w tak wielu dziedzinach życia.

 

Choć słów „owoc” i „efekt” używa się niekiedy zamiennie, to nie oznaczają one tego samego. Efekty są czasem widoczne, ale jedynie na zasadzie pozornej fasady. Wiemy dobrze, że współczesne spektakularne budowy autostrad, mieszkań czy stadionów to często działania obliczone właśnie na szybki i spektakularny efekt. Niemniej jednak czas najlepiej zweryfikuje wszystkie te inwestycje nierzadko boleśnie obnażając fuszerkę.

 

A jak wyglądają owoce mojej pracy? Nie to, co ilustrują tabele czy wykresy, nie to, co przeczytać można w dokumentacji awansu zawodowego, świadectwie pracy czy na dyplomach zdobiących ściany. Ale to, co po mnie zostanie i będzie trwało przez lata jako owoc. Czy dzięki mojej pracy, uchodzącej być może za mało przydatną czy niezauważonej prawie przez nikogo, komuś żyje się lepiej? Czy świat choćby w tym małym zasięgu mojego działania staje się lepszy, piękniejszy, bardziej wartościowy? Czy Gospodarz winnicy, gdy przyjdzie, znajdzie u mnie owoce?