NIEDZIELA 29.12.2020

Sen sprawiedliwego

Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie.

Iz 64, 6

 

Mawia się, że kto śpi, ten nie grzeszy. Tymczasem obraz snu, jaki odnajdujemy w tekstach biblijnych jest zgoła inny. Sen jawi się tu nie jako stan nieświadomości, a jeśli już, to na pewno jest to nieświadomość zawiniona.

 

Taki jest sen owych głupich panien z przypowieści, które zamiast spać, powinny były zatroszczyć się o oliwę do swoich lamp. Taka jest ospała postawa jednego ze służących, który pieniądze swego pana zakopuje w ziemi, zamiast zrobić z nich użytek. To właśnie podczas snu domowników zły człowiek przychodzi, aby posiać chwast na polu pszenicy. Także Chrystus w przeddzień swojej męki ze smutkiem będzie wyrzucał swoim najbliższym uczniom, że śpią, zamiast czuwać z Nim i modlić się.

 

Przed takim snem, który jest obrazem lenistwa i opieszałości przestrzegają autorzy ksiąg mądrościowych Starego Testamentu, widząc w nim przyczynę materialnej i duchowej nędzy człowieka. Zatem może grzeszyć i ten, kto śpi, gdyż gnuśność pociąga za sobą – marginalizowany dziś nawet niekiedy przez samych wierzących – grzech zaniedbania dobra. Nawet brak czynnego udziału w popełnianiu zła nie jest wystarczającym powodem do tego, by uważać się za człowieka o czystym sumieniu.

 

 

Jest też i taki rodzaj snu, podczas którego przychodzą dobre natchnienia. Ten, kto za dnia nie poddaje się jedynie marzeniom sennym, potrafi czuwać nawet wówczas, gdy śpi. Właśnie takie są sny sprawiedliwego Józefa, opiekuna Jezusa, jednego z patronów adwentowego czasu.

 

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!

Mk 13, 35-37