NIEDZIELA 27.12.2020

Wiara jest cierpliwością

Na wieki pamięta o swoim przymierzu,

obietnicy danej tysiącu pokoleń,

o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,

przysiędze danej Izaakowi.

 

Ps 105, 8n

 

Jedni mają łatwiej. Jak choćby Symeon. Cóż za zdumiewającą obietnicę otrzymał! Naród Wybrany od tylu pokoleń oczekiwał zapowiedzianego przez proroków Zbawiciela. I tego dziejowego wydarzenia miał doczekać jeszcze za swojego życia ten sprawiedliwy i pobożny człowiek.

Zanim jednak wypełniła się Boża zapowiedź, przez wiele lat musiał uczył się cierpliwości i dopiero jako starcowi było mu dane zobaczyć Chrystusa.

 

 

Innym jest o wiele trudniej. Tak było w przypadku Abrahama. Jemu jako człowiekowi już w podeszłym wieku Bóg zapowiedział, że zostanie ojcem. Już samo to było wręcz niewiarygodne. Ponadto spoglądając w niebo patriarcha usłyszał obietnicę potomstwa tak niezliczonego jak gwiazdy. Tego proroctwa nie miał już doczekać. I dlatego jego wiara była tak wielka, ponieważ sięgała o wiele dalej, niż granica ludzkiego  życia.

Zanim jednak wypełniła się ta pierwsza z Bożych zapowiedzi, przez wiele lat musiał uczyć się cierpliwości i ufać.

 

Są i tacy, jak Józef. On nawet nie otrzymał żadnej obietnicy. Tym na czym musiał oprzeć swoją wiarę były jedynie Boże natchnienia. Bał się i na pewno nie pojmował swojej roli w życiu Miriam i Dziecka, które w tak niepojęty sposób przyszło na świat. A jednak wiernie szedł za tym wewnętrznym głosem, który kazał mu przyjąć Matkę oraz Jej Syna i otoczyć Ich swoją opieką.

Tak właśnie żyjąc przez wiele lat uczył się cierpliwości, zapewne wielokrotnie targany wątpliwościami. Jeśli wypełnił do końca swoją misję, to może właśnie dlatego, że znał historię Abrahama…