NIEDZIELA 27.06.2021

Choruj, umieraj i żyj!

 

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej.

 Mk 5, 25n

 

Lektura tych słów sprawia, iż na ustach instynktownie pojawia się gorzki uśmiech. Jak my dobrze znamy ów żmudny proces leczenia, tak często pogarszający i tak nadwątlone już zdrowie. Wydaje się, iż ani zarządzenia ogólnoświatowych organizacji, ani rzekome reformy służby zdrowia nie są w stanie sprawić, by było inaczej. Wciąż tak wielu z nas przekonuje się o prawdziwości powiedzenia, że żeby chorować, trzeba mieć końskie zdrowie.

 

Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła.

 Mk 5, 30b-32

 

Tu również nic się nie zmienia. Mimo wieków, mimo dziesięcioleci. Może już nie takie, jak kiedyś, ale tłumy nadal robią ścisk wokół Jezusa. Ze smutkiem należy stwierdzić, że większość tych ludzi nie wie za bardzo, dlaczego za Nim idzie i czego od Niego chce. Wielu fizycznie jest bardzo blisko Zbawiciela, jednakże czasem ci właśnie okazują się mieć do Niego najdalej. Jedynie nieliczni z wiarą wyciągają ku Niemu dłoń, uznając w Nim swojego Boga.

 

Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go.

 Mk 5, 30b-32

 

Słowa Chrystusa wzbudzają śmiech u tych, którym się wydaje, że posiadają większą wiedzę. I dziś jest podobnie. Wszak medycyna zrobiła kolosalny postęp. Nie żyjemy w średniowieczu – jak głoszą popularne dziś hasła – dlaczego zatem mielibyśmy uciekać się do zabobonów takich jak modlitwa czy sakramenty. Mamy dane naukowe potwierdzone badaniami. Nikt nie musi nas pouczać o życiu czy śmierci. My wiemy lepiej.

Tymczasem okazuje się, że jest jeszcze coś…

 

Do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności.

 Mdr 2, 23