NIEDZIELA 11.07.2021

Cudowny brak cudów

Jako ludzie Kościoła zastanawiamy się, dlaczego dziś uczniowie Chrystusa nie czynią cudów z taką mocą, jaką dysponowali apostołowie. Dlaczego nie mają takiej siły przekonywania i porywania ludzi, takiej skuteczności działania?

 

Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Mk 6, 12n

 

W tych dwóch krótkich zdaniach następujących po sobie, zawarta jest treść jednej misji. Niestety najczęściej oddzielamy od siebie te dwie rzeczywistości, choć być może całkiem nieświadomie. Chcielibyśmy doświadczyć tego wszystkiego, co zawiera się w drugim zdaniu, ale już niekoniecznie przyjąć konsekwencje pierwszego. Chętnie zobaczylibyśmy cudowne znaki, uwolnienia z mocy szatana i uzdrowienia ciała, ale wolelibyśmy nie słyszeć z ambony ani w konfesjonale: „Musisz się nawrócić!” Chcielibyśmy też raczej być zwolnieni ze stawiania wymagań, z konieczności upominania tych, za których jesteśmy odpowiedzialni: naszych dzieci, chrześniaków, współmałżonka; swoich parafian i penitentów. Zgodzilibyśmy się raczej przymykać oko na wiele spraw.

 

A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą.

Am 7, 13

 

Ale jakim prawem możemy upominać? Przecież nie dlatego, że jesteśmy lepsi, niż inni. Czyj mandat posiadają głosiciele Ewangelii? Na jaki autorytet się powołują? W mieście Betel pojawia się Amos, który głosi proroctwa mało pomyślne i dla grodu i dla króla. Wieszczy zagładę miasta i świątyni. Wychodzi mu naprzeciw kapłan pełniący tam swoją funkcję i każe mu wynosić się z miasta, prorokować sobie (sic!) gdzie indziej. Jakby zapomniał, że Bet-el, znaczy właśnie: Dom Boga.

 

Kościół jest przestrzenią, w której dokonują się cuda. Zarówno Kościół jako wspólnota ludzi wierzących, jak i kościół jako miejsce. Dwa największe spośród tych cudów, to przemiana chleba w Ciało Chrystusa oraz nawrócenie – wewnętrzna przemiana człowieka. Jeśli uważamy się za członków tej wspólnoty i bywamy w tym miejscu, lecz mamy inne oczekiwania, prędzej czy później wyjdziemy stąd na zawsze, z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi.

A jeśli już postanowiliśmy tu pozostać – pozwólmy działać Chrystusowi. Lecz nie gdzieś tam w świecie, oczekując, że zapanuje pokój, a źli ludzie zmienią się w dobrych. Pozwólmy Mu działać właśnie tu – w nas samych. Gdyż to właśnie tu może On zdziałać najwięcej!