NIEDZIELA 15.08.2021

Do mojej Kobiety

Niewiasta obleczona w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła, cierpiąc bóle i męki rodzenia.

Ap 12, 1n

 

Jest kimś wyjątkowym, ponieważ jest kobietą, jak Ty. W tej olśniewającej wizji jest piękna i władcza, ale nie jest boginią, jak i Ty nią nie jesteś. A jednak ma wielką władzę. Jest to władza zrodzenia nowego życia. Jeśli rodziłaś, wiesz doskonale o czym mówię; jeśli nie, być może dane Ci będzie zgłębić kiedyś tę niezwykłą i bolesną zarazem tajemnicę. Ona również cierpi, a Jej cierpienia nie różnią się od Twoich cierpień codzienności. Ona woła i w tym wołaniu słychać echa lamentów i łkań wszystkich kobiet świata. Ona słyszy i doskonale rozumie także Twój krzyk i płacz samotności.

 

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu swego ojca.
Król pragnie twego piękna,
On twoim panem, oddaj mu pokłon.

Ps 45, 11n

 

Musiała opuścić swój dom i – choć nie wiedziała, jak to będzie możliwe – podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w dziejach świata. Ale utraciła w życiu o wiele więcej, niż tylko rodzinny dom. Musiała pogodzić się z utratą dwóch najbardziej ukochanych osób: męża i dziecka. Czy Jej dzieje nie przypominają Ci Twojego własnego losu? A jeśli nie Twojego, to losów tak wielu kobiet, które stają przygniecione bólem nad mogiłami swoich dzieci i mężów? Czy Jej przeżycia nie splatają się w przedziwny sposób z przeżyciami wszystkich kobiet zdradzonych, opuszczonych, sprzedanych i wykorzystanych?

 

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Łk 1, 39.56

 

Od samego początku drżała o los swojego Syna. Musiała uciekać przed tymi, którzy chcieli Go zamordować. Sama brzemienna wybrała się w daleką podróż do swojej podeszłej w latach krewnej, by pomóc jej przetrwać trudny czas oczekiwania na narodziny potomka. Z taką samą troską pochyla się nad dramatem kobiet skrzywdzonych, które boją się przyjęcia własnego dziecka lub są namawiane do zabicia go. Broniła i nadal broni życia. Broni nade wszystko wielkiej wartości Twojego życia wewnętrznego. Broni tego, co w Twojej kobiecości najpiękniejsze. Broni nierozłącznie związanego z nią macierzyństwa, które – choć może nigdy niezrealizowane – jest częścią Ciebie. Broni tego, kim jesteś.

Zaufaj Jej.