NIEDZIELA 03.10.2021

Jak dziecko

Wielu ludzi mówi, że dziwne mamy czasy; inni, że przełomowe; jeszcze inni, że ludzie coraz gorsi. I kiedy tak zaglądamy do Internetu, włączamy radio czy telewizor, albo po prostu spotykamy ludzi, to wystarczy podstawowa znajomość historii, żeby stwierdzić, że wszystko to nieprawda. Może zmieniła się skala problemów, ale człowiek jest ciągle taki sam. Z dwóch powodów: jest taki sam jak kiedyś z Bożego zamysłu i jest taki sam jak kiedyś z ludzkiej przewrotności.

 

Każdy z nas jest taki sam jak Adam i Ewa. Jak ich, tak i nas powołał do istnienia Wszechmogący Bóg w naszej ludzkiej kondycji. Tak samo jak oni – choć inaczej w ich przypadku odmalowuje ten fakt Księga Rodzaju – stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, tak samo jak im, dał nam rozum i duszę, i wolną wolę.

A skoro już mowa o wolnej woli, to trzeba powiedzieć i o tej drugiej przesłance, na podstawie której możemy powiedzieć, że człowiek nic a nic się nie zmienił na przestrzeni wieków. Otóż każdy z nas jest wolny. Oczywiście przy pewnym zastrzeżeniu, że ogranicza nas ciało, przestrzeń i inne czynniki. Ale w tym wszystkim nie różnimy się od tamtych ludzi, bo podstawowa wolność dotycząca autonomiczności wyborów jest nieograniczona.

 

Wolność z kolei daje nam prawo do wyboru Boga lub Jego odrzucenia, do opowiedzenia się po stronie Jego prawa lub przeciwko niemu. Ale człowiek niekoniecznie wybiera tylko którąś z tych dwu dróg. Bywa, że idzie drogą pośrednią, naginając słowa Boże, spłycając je, a część z nich całkiem odrzucając. Czyni to z przeróżnych motywów, ale najczęściej pewnie z lenistwa.

Byłoby nieprawdą powiedzieć, że ludzie rozwodzą się z lenistwa, bo łatwiej się rozejść, niż podjąć próby ratowania małżeństwa. Jednakże wiemy, że wielu z nich jednak chce rozwodu dla własnej wygody.

Błędem byłoby powiedzieć, że księża odchodzą z kapłaństwa z lenistwa, bo kierują się też wieloma innymi motywami. Ale wiemy, że wielu z nich robi to właśnie dla własnej wygody.

Nieprawdą byłoby powiedzenie, że ludzie odmiennej orientacji seksualnej są tacy, bo tak im wygodniej. Błędem, bo wielu z nich doświadcza wewnętrznego cierpienia i niezrozumienia. Ale wiemy dobrze, że wielu z nich domaga się zmiany praw cywilnych i Bożych, bo nie chce im się dokonać zmian w sobie.

 

Nieprawdą byłoby powiedzieć, że ci, którzy na Eucharystii nie przystępują do Komunii św. czynią to z lenistwa, ponieważ część z nich przeżywa ogromne cierpienie wewnętrzne z tego powodu, a wielu może już od lat toczy walkę z sobą. Ale wiemy doskonale, że wygodniej jest przesiedzieć ten czas w ławce, jak w kinie, albo w ogóle na nią nie przyjść, niż podjąć trud zawalczenia z własnym grzechem. Wie o tym każdy człowiek grzeszący i spowiadający się.

 

Nie sposób pominąć milczeniem tych trudnych tematów, którymi żyje świat. Bo świat, to człowiek i Kościół to człowiek, a człowiek jest dokładnie taki sam, jaki był kiedyś. Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Taka jest diagnoza Jezusa. Macie rozwody, bo wymogliście to na Mojżeszu, nagięliście słowo Boga.

Więc i dziś człowiek, czyli nie kto inny, ale ty i ja, będzie robił to samo. Domagał się tego, by prezydent pozwolił, by rząd zmienił konstytucję, by Kościół zmienił prawo, by papież się wypowiedział. Człowiek od początku miał twarde serce, wolał samemu królować, niż troszczyć się o Królestwo Boga. A, że to Królestwo stawia też granice, człowiek od początku chciał je przesuwać.

 

Rada Chrystusa jest inna: Królestwo Boże trzeba przyjąć. I to przyjąć jak dziecko, które się nie wymądrza, że wie lepiej, bo przecież nie wie. Po to właśnie przyszedł Zbawiciel, jako posłuszny Syn, żeby tobie i mnie powiedzieć: jesteś dzieckiem i choć może masz twarde serce, jest to serce dziecka. Nie musisz udawać dorosłego, nie musisz udawać Boga. On zatroszczy się o wszystko, zatroszczy się o Twoje życie. Ty zrób tylko to jedno. Przyjmij Jego wolę jak dziecko.