NIEDZIELA 28.12.2021

Czas na drzemkę?

Na koniec, bracia, prosimy was i napominamy w Panu Jezusie: (…) stawajcie się coraz doskonalszymi!

1 Tes 4, 1

 

Wraz z rozpowszechnieniem się telefonów komórkowych, popularność zyskała funkcja drzemki. Budzika dzwoniącego o poranku nie trzeba całkowicie wyłączać; można go uśpić jednym dotknięciem, opóźniając moment jego ponownego uruchomienia się. Tak oto dochodzi do paradoksu: narzędzie służące do budzenia człowieka, samo zostaje przez  niego uśpione.

Co daje ta funkcja? Daje kolejne pięć minut snu. Snu raczej nerwowego, bo ze świadomością, że właściwe dzwonienie już miało miejsce. Pięć minut to niewiele. Zważywszy na to, iż za moment znów sen zostanie przerwany. Efekt wydaje się mizerny. Już nie mówiąc o tym, że w półśnie można czasem całkowite wyłączyć budzik, skutkiem czego człowiek zasypia na dobre, ryzykując na przykład spóźnienie się do pracy.

 

Skąd bierze się odwlekanie w czasie tego, co nieuchronne? Częstą motywacją, choć bardzo rzadko uświadomioną, jest lęk przed tym, co trudne, wymagające i nieprzyjemne. Bywa, że owa prokrastynacja w przedziwny sposób splata się z wadami, jak choćby z lenistwem czy nieumiarkowaniem. W efekcie tego połączenia, człowiek zauważa w sobie z jednej strony obawę przed tym, co wymagające, z drugiej zaś tendencję do dogadzania sobie. Ta druga objawia się na przykład w sięganiu po coś do zjedzenia już przy pierwszych objawach głodu lub dobrowolnym poddawaniu się senności mimo piętrzących się obowiązków.

 

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask.

Łk 21, 34

 

Pośród zdarzeń nieuchronnych, których boi się człowiek, jest też koniec naszego świata. Pewnie dlatego wolimy odwlekać myśl o tym końcu. Zwłaszcza, iż ma być to równocześnie moment sądu Chrystusa nad światem i nad człowiekiem. A konkretniej mówiąc, nad twoim i moim życiem.

 

Sam Pan, zapowiadając przerażające wydarzenia poprzedzające ten koniec, mówi: A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Nie musi obawiać się końca dziejów ktoś, kto wierzy. Nie musi się bać, że prześpi nadejście ważnego gościa ktoś, kto czuwa.

Świadome wejście w Adwent jest wyrazem takiej gotowości. Jest to bowiem czas oczekiwania, czas zapalania lampionów, czas wstawania przed świtem, by wziąć udział w Roratach. A może też i czas na podjęcie trudu porannego wstawania bez zwodzącej i osłabiającej czujność człowieka funkcji drzemki.