NIEDZIELA 09.01.2022

Woda i Ogień

Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.

Łk 3, 16

 

Z kart Ewangelii dowiadujemy się, że osoba Jana Chrzciciela, a co za tym idzie, także jego misja, nie została zrozumiana i przyjęta przez faryzeuszów i nauczycieli Pisma. Nie uwierzyli, że jest on wysłannikiem Boga, z bezpiecznego dla siebie dystansu obserwowali wydarzenia dokonujące się nad rzeką Jordan, ale raczej nie brali w nich udziału. Wezwania Chrzciciela do podjęcia trudu zmiany życia i nawrócenia się, nie odnosili do siebie.

 

Byli jednakże i tacy, których poruszyły mocne słowa Jana. Ci przychodzili do niego na pustkowie, słuchali, pytali o rady na drodze nawrócenia, wyznawali swoje grzechy i przyjmowali chrzest. Można ich porównać do uczestników rekolekcji, których serca zostają nagle poruszone przez głoszone słowo. Wówczas również w sercu odzywa się pragnienie zmiany swojego życia, odbycia szczerej spowiedzi, pojednania się z bliskimi czy wyrównania szkód z przeszłości.

 

Być może niektórzy poczuli się zagubieni, gdy zamilknął głos proroka znad Jordanu. Słyszano jednak, iż zanim odszedł, wskazał swoim uczniom Jezusa, jako tego, za którym mają pójść. Okazało się, iż jest coś jeszcze większego, niż chrzest Janowy, oczyszczenie wodą i ogniem Ducha Bożego, nieporównywalnie większe od symbolicznego obrzędu polania wodą z rzeki.

 

Także i ja uczestniczyłem w życiu w wielu rekolekcjach. Odbyłem setki spowiedzi świętych. Także w moim sercu rodziły się dobre postanowienia. Zazwyczaj im dalej od takich wzniosłych chwil, tym bardziej słabła motywacja do konsekwentnego trwania w nich. Przyglądając się scenom znad Jordanu, uzmysławiam sobie wciąż na nowo konieczność świadomego pójścia za Jezusem. Wraz z tą decyzją chcę też przyjąć inny, o wiele bardziej wymagający chrzest. Oczyszczenie, które zapewne będzie bolesnym przeprowadzeniem przez głębinę i ogień. Które zniszczy we mnie wszystko to, co domaga się zatopienia i wypalenia.

Jedynie wówczas rzeczywiście mogę przeżyć nawrócenie.