NIEDZIELA 23.01.2022

Słowo, które ma moc

… a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.

Łk 4, 20

 

Mieszkańcy Nazaretu zebrani w domu modlitwy sprawiają wrażenie zasłuchanych w słowa Pisma, odczytywane przez Jezusa. Upłynie jednak zaledwie kilka chwil, a skupienie zamieni się w oburzenie i gniew. Lecz to nie samo proroctwo Izajasza, zapewne dobrze znane słuchaczom, wywoła takie reakcje, ale komentarz ich rodaka, również dobrze im znanego. Właśnie ta znajomość okaże się największą przeszkodą w przyjęciu słowa Bożego.

 

Mój znajomy kościół, znajomy ksiądz, ten sam styl jego przepowiadania. Fragmenty Biblii, z którymi jestem już osłuchany. Mogą być one wielką pomocą w przeżywaniu modlitwy. Z drugiej zaś strony mogą utrudniać przyjęcie orędzia Ewangelii. Wszystkie te elementy są jedynie ogniwami pośrednimi w tym niezwykłym procesie, jakim jest intymny dialog Boga z człowiekiem.

 

Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa Pisma.

Ne 8, 911

 

Czym powodowana jest tak emocjonalna reakcja ludzi, zgromadzonych na słuchanie słów świętej księgi? Otóż odczytywane słowa uświadamiają im, jak bardzo daleko odszedł naród Izraela od przestrzegania Prawa Bożego. Właśnie ten brak wierności rodzi smutek i duchowe przygnębienie.

 

I ja znam to uczucie. Towarzyszy mi ono podczas Eucharystii, gdy powtarzam słowa: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”. Nie opuszcza mnie ono, gdy robię rachunek własnego sumienia. Najbardziej dotkliwie odczuwam w sobie ten smutek podczas spowiedzi, widząc jak bardzo słabe było moje mocne postanowienie poprawy. Jednakże czymś nieporównywalnie większym od mojego grzechu i od mojego przygnębienia, jest niezawodne działanie łaski Pana.

 

Usłyszę jeszcze w życiu wiele słów Pana Boga. Jednymi się zdumieję i zachwycę, inne pobudzą mnie do smutku. Najbardziej jednak modlę się o to, by każde z nich, przyjęte przeze mnie otwartym sercem, rzeczywiście zmieniało moje życie. Czyniło mnie lepszym człowiekiem.