NIEDZIELA 30.01.2022

Zanim nadejdą Walentynki

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.

1 Kor 13, 11

 

Dojrzałem, stałem się mężczyzną. Patrzę już inaczej na świat, niż kiedyś. Na miłość również. Czym była dla mnie ona kiedyś, za młodu? Utożsamiałem ją z zakochaniem, z mocnymi emocjami, opanowującymi wszystkie sfery życia. W zniecierpliwieniu czekałem na wyznanie „Kocham cię”, wręcz domagałem się go od mojej wybranki. Ale nie padło ono wcale. Mówiła, że jest zbyt wcześnie na takie słowa. Nie mogłem tego zrozumieć.

 

Życie wiele mnie nauczyło. Wielu mężczyzn interesowało się mną, zapewne niejeden z nich był we mnie zakochany. Niektórzy mówili, że kochają. Być może nawet szczerze. A jednak w pewnym sensie zawiodłam się na tych słowach. Poznałam cenę miłości trudnej, domagającej się niejednej ofiary. Miłości, która przejawia się w życiowych konkretach, a nie w składanych deklaracjach.

 

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

1 Kor 13, 12

 

Uczestniczyliśmy jako goście w tylu ślubach, że słowa przysięgi małżeńskiej znamy już na pamięć. Może i sami byliśmy zarówno adresatami tych słów, jak i wypowiadającymi je przed ołtarzem. Dźwięczą nam w uszach Pawłowe wersy Hymnu o miłości. Wsłuchując się w nie, zastanawialiśmy się nieraz, czy oni będą zdolni do takiej miłości? Przecież to wręcz niemożliwe!

 

Ostatecznie pytamy o siebie samych. Czy będziemy w stanie tak kochać? Czy zdobędziemy się na heroizm miłości? Pragniemy tego, a równocześnie ogarnia nas trwoga. I nagle przychodzi ta jedna jedyna myśl, która wlewa w serca prawdziwy pokój:

Właśnie tak ogromną miłością On kocha nas!