NIEDZIELA 20.11.2022

Kilka słów o Królu

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: „Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.

 Łk 23, 39

 

Miało być śmiesznie. Ostatecznie jakie ma znaczenie, co się powie, skoro i tak niebawem przyjdzie skonać? Umrzemy my, umrze On. Nie zemści się za tę kpinę, nie zdoła. Ręce i nogi ma przybite do belek. A poza tym, kimże On jest? Na pewno nikim lepszym od nas. Oszukiwał innych, jak i my. Ciągnął za sobą rzesze naiwnych wieśniaków. Może właśnie po to, żeby wydusić z nich ostatni grosz. Gdzie całe to Jego królestwo, o którym tyle opowiadał?

 

Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem.

 2 Sm 5, 3

 

Zapomnieli. Zwyczajnie zapomnieli o czymś tak oczywistym. Ale jak w ogóle mogło do tego dojść? Z jakąż pieczołowitością przekazywana była w Narodzie Wybranym przez samego Boga prawda o tymże wybraniu, skoro z pokolenia na pokolenie Żydzi coraz mocniej domagali się od proroków, by ustanowili im ziemskiego króla? Chcieli być jak inne narody. Po cóż tak epatować tą nadprzyrodzonością? W jakim celu opowiadać pradawne historie o interwencjach Boga? Bądźmy narodem, jak każdy inny naród.

 

I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem. Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.

 Kol 1, 18

 

– A Kościół?

– Podobnie. Jest instytucją, jak każda inna instytucja na tym świecie: bezduszną, skorumpowaną, zrzeszającą ludzi dwulicowych i podłych, karierowiczów zainteresowanych wyłącznie własnym zyskiem. Po co doszukiwać się w nim czegoś Boskiego? Po cóż tego  bronić? Gdzież jest Chrystus Król? Czyżby jedynie na płaszczach jakiejś samozwańczej grupy swoich wyznawców?

 

Tymczasem On jest dokładnie tam, gdzie był. Wisi unieruchomiony pomiędzy niebem a ziemią  i milczy wobec urągań świata.