NIEDZIELA 22.10.2017

 Być narzędziem

 

 

       Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?                                                                                                            Mt 22, 16-17

 

      Ewangelia w kilkunastu miejscach opisuje przykłady dialogów faryzeuszów z Chrystusem, w których pytają oni o przykazania, o prawo żydowskie bądź o interpretację tego prawa. Nie tak jest w tym przypadku. Tym razem rozmówcy pytają Nauczyciela o osobiste poglądy. Oczywiście starają się zrobić to w taki sposób, by poczuł się zachęcony do szczerej odpowiedzi, która jest Mu nawet lekko sugerowana: Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką, to znaczy: nie boisz się władzy ziemskiej, ani Cezara, ani Heroda – warto dodać że wśród pytających są i ci Żydzi, którym wcale nie przeszkadza rzymska okupacja. Jak Ci się zdaje? – pytają. Powiedz nam, jakie jest twoje prywatne zdanie?

 

      Jak my to dobrze znamy, prawda? Życie obfituje w tego typu podchody, za pomocą których można kogoś wziąć – jak to mawiamy – „pod włos”.

      „Wiem, że oficjalnie nie da się tego załatwić, ale niech mi pani łaskawie powie, jak można by to inaczej, może da się jakoś obejść przepisy…?”

      „Wiem, że ksiądz musi tak nauczać, bo tak każe Kościół, ale prywatnie chyba tak ksiądz nie myśli? Wiemy, że się nie powinno, ale przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda…?”

 

      Zresztą taka teraz moda. Zaprasza się gościa, najlepiej osobę publiczną, tym lepiej, jeśli reprezentuje ona jakąś rozpoznawalną instytucję i zadaje się jej pytania, uspokajająco dodając, że to jedynie pytania o prywatne zdanie. Ale już nazajutrz wszystkie media piszą o skandalu, bo ów zaproszony wyraził opinię, która stoi w całkowitej sprzeczności z tym, co wcześniej na ten sam temat mówił publicznie.

 

„Nie jesteś byle kim, masz prawo do swojego zdania. I na pewno nikt nie ma prawa ci mówić, co powinieneś robić”. Jakże wzrasta poczucie własnej wartości u niektórych ludzi, gdy słyszą taką właśnie zachętę.

      Tak właśnie mógł się poczuć król Cyrus, potężny władca Persji, który w połowie VI wieku przed Chrystusem stworzył imperium obejmujące cały obszar Bliskiego Wschodu.     To on właśnie pozwolił Izraelitom na powrót z wygrania w Babilonii i na odbudowę świątyni w Jerozolimie. A dziś słyszymy słowa, jakie Bóg o nim wypowiada: (…) nadałem ci twój tytuł, bardzo zaszczytny, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że poza Mną nie ma nic. Ja jestem Pan i nikt poza Mną.                                                                                                    Iz 45, 1-6

      Niech ci się nie wydaje, że swoją potęgą zdołałeś podbić świat. Nie wpadaj w pychę, bo pozwoliłem ci na to wszystko, ale to do mnie należy władza.

 

      Niezwykle trudno jest nam nie przeceniać naszych zasług, nie podkreślać dokonań, nie wywyższać się. Wielkiej pokory potrzeba, żeby uznać się za narzędzie Boga. Także w kontekście tego, co nazywamy powołaniem, ale nie tylko kapłańskim czy zakonnym. Bo powołaniem jest też zrodzenie i wychowanie dzieci, wykonywany zawód, obowiązki życia codziennego.

 

      Nawet najlepsze narzędzie niczego nie uczyni bez tego, kto umie się nim posługiwać. Kardynał Karol Wojtyła miał kiedyś powiedzieć, że w powołaniu najważniejsze jest to, by być dobrze osadzonym. Tak jak w najprostszym narzędziu, jakim jest młotek. Obuch źle osadzony na trzonku nie tylko utrudnia pracę, ale może jeszcze zabić. Człowiek bez osadzenia w Bogu może być zagrożeniem i dla siebie i dla innych.

      Wiedział o tym Chrystus i dlatego – choć przecież jest Bogiem! – na każdym kroku powtarzał, że nie przyszedł w swoim imieniu i nie wypełnia swojej woli. To właśnie znaczy oddać Bogu to, co należy do Boga.