Złożenie do grobu, Caravaggio

 

Sław, języku, tajemnicę Ciała i Najdroższej Krwi,

Którą jako łask krynicę, Wylał w czasie ziemskich dni,

Ten co Matkę miał Dziewicę, Król narodów, godzien czci.

W noc ostatnią przy wieczerzy Z tymi, których braćmi zwał,

Pełniąc wszystko, jak należy, Czego przepis prawny chciał,

Sam dwunastu się powierzył I za pokarm z rąk swych dał.

Słowem więc, Wcielone Słowo, Chleb zamienia w Ciało swe,

Wino Krwią jest Chrystusową, Darmo wzrok to widzieć chce.

Tylko wiara, Bożą mową, Pewność o tym w serca śle.

 

    To, co nam pozostało, to Przenajświętsze Ciało Chrystusa, naszego Pana i Jego Krew Przenajdroższa. Ty i ja jesteśmy jak Nikodem i Józef z Arymatei, którzy nie byli głównymi bohaterami ewangelicznych historii. Prawdopodobnie trzymający się z dala od tłumów towarzyszących Mistrzowi z Nazaretu. Być może i my spotkaliśmy Go całkiem przypadkowo i niespodziewanie, by zaraz potem zachwycić się Jego postacią. Być może zdarzyło się nam prowadzić z Nim długie rozmowy, podczas których pytaliśmy Go o wiele i On wiele nam tłumaczył, rozwiewał wątpliwości. Prawdopodobnie ciężko było zrozumieć, jak Nikodemowi, o czym Jezus mówi, czego się domaga, a przecież Jego słowa tak poruszały serce, był tak przekonujący! Być może i mnie brakło odwagi, jak Józefowi, by się opowiedzieć za Chrystusem wyraźnie i jednoznacznie, choć domagała się tego sytuacja, być może stchórzyłem mając możliwość stanięcia w Jego obronie…

 

Złożenie do grobu, Caravaggio, 1602-160, olej na płótnie, 300 x 203 cm, Watykan, Pinakoteka

      A dziś ty i ja stoimy pod krzyżem obok siebie i wiemy, że ciała Nauczyciela nie można tak zostawić, że mamy wobec Niego jakiś dług do spłacenia, zobowiązanie, do którego serce przynagla. Bo oto – czujemy to wyraźnie! – przed naszymi oczyma jest najcenniejszy Skarb Kościoła – Ciało Chrystusa. Przecież On sam powiedział o nim: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje, które za was będzie wydane. Oto właśnie to Ciało. Trwoga nas ogarnia, bo wiemy, że jest Ono od teraz w naszych rękach, a my tacy bezradni wobec Niego, tacy niegodni… Cóż możemy zrobić? Kolana same się pod nami uginają, bo czujemy, że powinniśmy uklęknąć i adorować to Ciało. Po zmartwychwstaniu, kiedy Go już zabraknie i gdy upłyną wieki, Kościół będzie oddawał cześć Drzewu Krzyża, jako świadkowi męki Pana. Na wiele wieków przed powstaniem monstrancji, służącej do wystawiania Przenajświętszego Sakramentu, będą wykonywane kunsztowne relikwiarze do przechowywania fragmentów Krzyża Świętego.

 

      Ale przecież nie możemy tylko tak klęczeć, trzeba zrobić coś jeszcze, zająć się tym Ciałem Pańskim, tą przelaną Krwią. Nie można Ich tak zostawić tu, na Golgocie.

      „Nikodem rozwinął szeroki kawał płótna tuż przy zwłokach Jezusa. Przenieśli je tam we trzech. Namaścili członki zmarłego wonnościami. (…) Dźwignęli (…) płachtę z ciałem  Jezusa i ponieśli je, powoli i ostrożnie, sto dwadzieścia stóp dalej na północny zachód, na środek niewielkiego ogrodu. Po wejściu do przedsionka złożyli swe brzemię na kamiennym bloku”.

 

      Michelangelo Merisi, znany bardziej jako Caravaggio, ukończył w roku 1603 płótno zatytułowane Złożenie do grobu. Obraz został zamówiony do kaplicy Opłakiwania w kościele filipinów Santa Maria in Vallicella, w samym historycznym centrum Rzymu, na skrzyżowaniu wielkich stref archeologicznych i świętych miejsc chrześcijaństwa. Scena złożenia do grobu ciała Chrystusa zostaje ukazana w całej swojej dynamice, którą podkreśla nie tylko upozowanie postaci, gra światłocieniowa, wydobywająca z mroku postać Chrystusa, ale nade wszystko skróty perspektywiczne, niejako wciągające widza w obraz. Elementy, które ukazane zostały z mistrzowską precyzją to: łokieć Nikodema oraz krawędź kamiennej płyty, nad którą mężczyźni trzymają ciało Pana. Patrzący na obraz odnosi nieodparte wrażenie uczestniczenia w scenie, która rozgrywa się przed oczyma, tym bardziej, że głowa Nikodema skierowana jest właśnie w stronę widza. Istotną kwestią jest bowiem fakt, że we wspomnianej kaplicy Opłakiwania obraz ten jest umieszczony w ołtarzu i wisi na takiej wysokości, iż głowa patrzącego znajduje się właśnie na wysokości owej kamiennej płyty. Zatem scenę obserwuje się nieco z dołu i tak też wykreślona jest perspektywa. Wzrok Nikodema nieuchronnie pada na widza, natomiast ciało Chrystusa nadal pozostaje w rękach dźwigających go mężczyzn, uginających się pod jego ciężarem. Gdzie mamy złożyć Chrystusa? – zdaje się pytać wzrokiem Nikodem. Czujemy się nieswojo, bo Caravaggio od nas właśnie domaga się odpowiedzi na to pytanie. Gdzie znajdzie się miejsce godne tego Najświętszego Ciała?!

      Być może na płycie, którą widzimy na obrazie? Raczej nie, ponieważ Nikodem stoi już na jej krańcu, a zwisająca dłoń Chrystusa jest już nawet poza jej krawędzią. A zatem dokąd skierują się niosący? Znalezienie odpowiedzi będzie możliwe dopiero wówczas, gdy dodamy, że Złożenie do grobu jest obrazem ołtarzowym. Nikodem spogląda na nas, ale jego wzrok, szukający miejsca dla ciała Chrystusowego, pada także na mensę ołtarzową. I tak oto ruch postaci – nieokreślony ostatecznie co do celu, ale już zasygnalizowany – niesie w sobie głęboki sens teologiczny obrazu. Właśnie tam – na ołtarzu św. Jan Apostoł i Nikodem chcą położyć Jezusa.

W rzeczy samej obraz przestaje być obrazem. Zresztą tradycja włoskiego malarstwa oparta na Albertiańskim traktacie O malarstwie nie podchodziła do obrazu tak, jak rozumiemy go my, jako do sceny przedstawionej w ramie. Obraz był historią, był oknem, przez które widz mógł nie tylko popatrzeć, ale czuł się zaproszony do przeżywania tejże historii. Scena złożenia do grobu dzieje się nie tylko przed oczami widza, bo przecież jest umiejscowiona nie w sali muzealnej, lecz w kaplicy, ma zatem swój sens jako element liturgii i przemawia do biorących udział w liturgii, w Najświętszej Ofierze. To sam Chrystus Zbawiciel jest na ołtarzu! To Jego Ciało Najdroższe tu leży, to Jego Krew ścieka na tę kamienną płytę. Nie ma lepszego miejsca, żadne inne się nie znajdzie. To tu właśnie jest miejsce, gdzie można znaleźć Przenajświętsze Postacie. Co więcej: tylko stąd można je wziąć.

 

      Być może teraz dociera do nas jeszcze wyraźniej wymowa kamiennego ołtarza i śnieżnobiałego obrusu na nim. To nie tylko estetyka, to coś o wiele bardziej doniosłego, to miejsce dla Pana. Ołtarz, jako sybmol tego nowego grobu wykutego w skale i obrus jako symbol płócien, w które właśnie ci dwaj – Nikodem i Józef z Arymatei – owinęli Ciało Chrystusowe. Być może umyka nam ta jedna z niezwykle symbolicznych czynności podczas Liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Wówczas, raz jeden jedyny w ciągu całego roku, na nagi ołtarz kładzie się obrus właśnie nie przed liturgią, ale podczas niej! Przykrywa się ołtarz obrusem na czas obrzędów Komunii świętej, a po nich wystawia się Najświętszy Sakrament w monstrancji, skąd w uroczystej procesji przenosi się Go do Grobu Pańskiego. I choć tradycja Kościoła wykształciła specjalne miejsca, tzw. trony, na których umieszcza się Przenajświętszy Sakramnet podczas uroczystego wystawienia, to właśnie ołtarz jest zawsze pierwszym spośród tych wszystkich miejsc. Nie ma godniejszego miejsca, niż ołtarz, ponieważ tu właśnie mocą Ducha Świętego zwykły chleb staje się Eucharystią – Ciałem i Krwią Pana.

 

      Ta lekcja udzielona przez genialnego Caravaggia, skierowana jest też do szafarzy Przenajświętszego Sakramentu, bo to oni składają na tym ołtarzu i na tym świętym całunie pocałunek na początku i końcu liturgii, i to im – jak Nikodemowi! – powierzona została troska o korporał – płótno na którym spocznie Ciało Chrystusa! Czy całują te ajświętsze tajemnice Pana z miłością?

      To przygotowanie ołtarza przez założenie obrusu, oznajmia nam: Tu będzie spoczywał Chrystus, zabity dla nas Pan, to miejsce musi być godne Ciała Zbawiciela! Ale nie sposób, by nie przemówiło też do nas, by nas nie zapytało: Gdzie złożysz to Ciało Pańskie, człowieku? Czy masz przygotowane dlań godne miejsce? Z tego ołtarza będziesz móg zabrać Chrystusa Pana, to już nie Jego grób, ale ołtarz uczty, ale czy Twoje serce nie stanie się zamkniętym grobem Chrystusa?! Czy z niego będzie też można wziąć Zbawiciela i rozdać Go głodnym?

 

      Oto zatem sam Chrystus. Szliśmy szlakami wielkich malarzy, pragnących pokazać nam Chrystusa, który ciepri i umiera z miłości do nas. Bez wątpienia ich pragnieniem było, byśmy nie zatrzymali się przed ich płótnami, ale by zaprowadziły nas one do samego Chrystusa.

 

Przed tak wielkim Sakramentem Upadajmy wszyscy wraz.

Niech przed Nowym Testamentem Starych praw ustąpi czas

Co dla zmysłów niepojęte, Niech dopełni wiara w nas.

Bogu Ojcu i Synowi hołd po wszystkie nieśmy dni,

Niech podaje wiek wiekowi Hymn tryumfu, dzięki czci;

A równemu im Duchowi Niechaj wieczna chwała brzmi.

 

Cytaty w tekście pochodzą z następujących publikacji:

Bishop Jim, Dzień, w którym umarł Chrystus, Gdańsk 1996

Olczak Elżbieta (red.), Jezus według mistrzów, Warszawa 2008