NIEDZIELA 02.12.2018

Czuwajcie

Wraz z rozpowszechnieniem się telefonów komórkowych, popularność zyskała sobie funkcja drzemki. Budzika dzwoniącego o poranku nie trzeba całkowicie wyłączać; można go uśpić jednym dotknięciem, odraczając moment jego ponownego uruchomienia się. Tak oto dochodzi do paradoksu: narzędzie służące do budzenia człowieka, samo zostaje przez  niego uśpione.

Co daje ta funkcja? Daje kolejne pięć minut snu. Snu raczej nerwowego, bo ze świadomością, że właściwe dzwonienie już miało miejsce. Pięć minut, to niewiele, zważywszy na to, iż za moment znów sen zostanie przerwany. Efekt wydaje się mizerny. Już nie mówiąc o tym, że czasem w półśnie zdarza się całkowicie zgasić budzenie, skutkiem czego człowiek zasypia na dobre, ryzykując na przykład spóźnienie się do pracy.

 

Skąd bierze się odwlekanie w czasie tego, co nieuchronne? Częstym motywem, choć bardzo rzadko uświadomionym, jest lęk przed tym, co trudne, nieprzyjemne; jak choćby sięganie po coś do jedzenia już przy pierwszych objawach głodu, lub właśnie dobrowolne poddawanie się senności.

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask. Pośród tego, co nieuchronne, a czego boi się człowiek, jest też koniec naszego świata. Pewnie dlatego wolimy odwlekać myśl o tym końcu. Zwłaszcza, iż ma to być moment sądu Chrystusa nad światem.

 

On sam, zapowiadając przerażające wydarzenia poprzedzające ten koniec, mówi: A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Nie musi się bać końca dziejów ktoś, kto wierzy. Nie musi się bać, że prześpi nadejście ważnego gościa ktoś, kto czuwa.

Świadome wejście w Adwent jest wyrazem takiej gotowości. To czas oczekiwania, czas zapalania lampionów, czas wstawania przed świtem, by wziąć udział w Roratach. A może też i czas na podjęcie trudu porannego wstawania bez łudzącej nas funkcji drzemki.