NIEDZIELA 24.09.2017

 Jak szukać, żeby znaleźć?

 
 

           Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko.                        Iz 55,6

 

           Żyjemy w czasach nieustannego szukania okazji. Nie są obce współczesnemu człowiekowi turystyczne oferty „last minute”, tanie połączenia lotnicze, super okazje cenowe, czy promocje.

           Przegapilibyśmy wiele z nich, gdybyśmy nie usłyszeli reklamy, czy jej nie zobaczyli; gdyby nam ktoś o nich nie powiedział. Widzimy tu pewną zbieżność ze słowami proroka:

           Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko.

 

           Czyżby Bóg bywał bliżej i dalej? Czyż nie jest cały czas tak samo blisko człowieka? Owszem, Bóg w swojej obecności jest stały, tyle tylko, że człowiek bywa zmienny, jego życie jest rzeczywistością dynamiczną, zmienia się wręcz nieustannie. I bywają takie momenty, takie etapy życia, na których Pan działa jakby z mniejszej odległości, bardziej dotykalnie. Tych momentów dobrze jest nie przegapić, bo bywa, że one stają się przełomowe i mogą ocalić człowiekowi życie.

 

           Pewien penitencjarz opowiadał o spowiedzi przedświątecznej jakiegoś mężczyzny, który oczekując w długiej kolejce, późnym popołudniem dotarł wreszcie do kratek konfesjonału. I mówi: „Ojcze, chyba z 7 razy uciekałem z kościoła i z tej kolejki, i łaziłem po mieście jak obłąkany i wracałem tu te 7 razy, bo coś mi kazało wrócić”. To była spowiedź po wielu latach nieobecności. Bóg był bardzo blisko i wzywał, gonił człowieka, chwytał go.

 

           Jak ów gospodarz, który wychodzi na rynek i szuka robotników do swojej winnicy. Nie sposób nie dostrzec tonu pewnego wyrzutu, gdy się zwraca do bezrobotnych późnym popołudniem:

           Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?                                                                       Mt 20, 6

           Bo mogliby przecież w tym czasie pracować i przydać się na coś. I zarobić by mogli, a oni marnują czas, marnują życie.

           Trudno się dziwić, że czasem i spowiednicy w konfesjonałach w przypływie podobnych odczuć zadają takie pytania: Czemu cię tak dawno nie było? Czemu tyle lat bez sakramentów? Dlaczego marnujesz czas odwlekając coś, co należało już dawno temu zrobić?

 

           Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko.

           Bóg działa w przedziwny sposób. Czasem po latach ktoś się zjawia do spowiedzi, bo chrzest dziecka, ślub córki. Ale czasem dla kogoś momentem zbliżenia się Pana jest doświadczenie bolesne, jak choćby śmierć kogoś kochanego. Może taki jest właśnie ów moment bliskiego przechodzenia Pana Boga w życiu. Ale po ludzku trudno nam to pojąć, a jeszcze trudniej zgodzić się z tym. Nieraz oburza się ktoś, gdy słyszy, że śmierć, nieuleczalna choroba, utrata pracy czy jeszcze inny zakręt życiowy może być wyrazem troski Boga o człowieka.

           Nie chcemy się z tym zgodzić, bywa, iż obrażamy się na takiego Boga, który dopuszczałby cierpienie i śmierć. Dlatego też trudno nam przyjąć na poważnie słowa św. Pawła, który pisze:

           Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk.                                                    Flp 1, 21

           Bo dla człowieka, który przede wszystkim chce żyć, śmierć zawsze będzie stratą. Dlatego też wielu woli stracić Chrystusa, niż stracić życie.

 

           Niewykluczone, że mamy wykrzywioną wizję Boga. Szukamy Go, czy też chcemy dać się Mu znaleźć, ale według naszych własnych pomysłów. Jakbyśmy całkowicie zapomnieli o tym, że:

           Myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami, mówi Pan.             Iz 55,8

 

           Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko.

           A może, choć nie jest Ci to wcale na rękę, On właśnie teraz jest blisko?