NIEDZIELA 30.09.2018

Kto ma prawo?

     Żeby dobrze zrozumieć znaczenie dzisiejszej lektury świętych tekstów, warto odnieść się do przypowieści Jezusa o dobrym i złym drzewie. Mówi w niej Pan, że nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani odwrotnie: złe drzewo – dobrych. Na koniec zaś dodaje wskazówkę: poznacie ich po owocach.

 

     Raz po raz zapominamy tę lekcję Chrystusa, i dlatego zdarza się nam stosować inne kryteria rozpoznawania. Sugerujemy się na przykład tym, z kim kto chadza, z kim przebywa, z kim jada posiłki, z kim pokazuje się na zdjęciach, koło kogo siada przy stole czy w kościele… Miara ta okazuje się być niewystarczająca. Nie gdzie indziej, jak właśnie w Ewangelii widzimy Mistrza z Nazaretu, który pokazuje się   w towarzystwie ludzi uważanych za grzeszników, siada z nimi do stołu, nawiązuje dialog z poganami; co więcej, pochwala ich wiarę.

         Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami. Wydaje się, że uczniowie reagują poprawnie. Dbają przecież o to, by nikt nie nadużywał imienia Jezusa. Okazuje się jednak, iż równocześnie sami przywłaszczają sobie prawo występowania w to imię!

 

            Równie trudno jest nam się odnieść do tych, którzy sprawiają wrażenie niezdecydowanych, obojętnych wobec Boga czy też leniwych. Stosunkowo łatwo przychodzi nam uznać ich za „ludzi spoza”. Ale i ta miara może być zawodna. Bóg, który jest Duchem działa nieraz ponad naszymi wąskimi kategoriami.

            Eldad i Medad wpadli w obozie w uniesienie prorockie. Jozue, syn Nuna, który od młodości swojej był w służbie Mojżesza, zabrał głos i rzekł: Mojżeszu, panie mój, zabroń im! Gorliwy Jozue staje w obronie czci Najwyższego Boga oraz Mojżesza. Ale Bóg pozwala, by dawali świadectwo o Nim nawet ci, którym – jak się wydaje – należałoby odebrać takie prawo.

 

          Wróćmy raz jeszcze do zasady owocowania. Dobre i złe drzewo rozpoznać można po owocach. Najlepiej będzie klucz ten zastosować wpierw do siebie. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony.

         Zdarza nam się rozsądzać o tym, kto ma prawo występować w imię Boga, a kto go nie ma. Zamiast tego dobrze jest uświadomić sobie, że o ile inni mogą mieć do tego prawo, dla nas jest to obowiązek!