NIEDZIELA 08.10.2017

LUDZKOŚĆ WINNA, JAK… WINNICA

 

 

     Liturgia Słowa dzisiejszego dnia ukazuje się w dwóch odsłonach. Pierwszą można by spuentować tak: Niestety nie wszystko zależy od Boga.

       Właściciel winnicy zadbał o wszystko:

     – wybrał idealną lokalizację – żyzny pagórek, czyli miejsce o najlepszej ziemi, największym nasłonecznieniu i wystarczającej ilości opadów,

      – zasadził to, co najlepsze – szlachetny pęd winorośli,

     – zbudował wszystko, co winnicy konieczne, od ogrodzenia, aż po kadź, do produkcji wina.

     I zadaje retoryczne pytanie ów właściciel: Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?                                                                                                                                                          Iz 5, 4

     Oczywiście w pierwotnym znaczeniu autorowi chodzi o alegoryczne ukazanie niewierności Izraela i Judy, jak śpiewaliśmy:

Winnicą Pana jest dom Izraela,                                                                                    Iz 5, 7

     lecz nie łudźmy się, to nie jedyne znacznie! Bóg zawiódł się na człowieku. Zresztą już nie pierwszy raz. Najpierw byli Adam i Ewa, którzy nadużyli zaufania Stwórcy, niewiele później czasy Noego. Już wtedy autor Księgi Rodzaju zanotuje: żałował [Bóg], że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się. Skutkiem tego smutku jest żywioł potopu. W drodze do Ziemi Obiecanej Bóg po raz kolejny pożałuje swojego wyboru i tylko wstawiennictwo Mojżesza uratuje oddających hołd złotemu cielcowi. Bóg zawodzi się nieustannie na człowieku.

 

     Trochę inna jest wymowa Jezusowej przypowieści. Mistrz mówi do arcykapłanów i starszych, porównując ich do dzierżawców winnicy. Nie ulega wątpliwości, że dziś adresatami tych słów byliby księża…

     Nasuwa się nieodparcie to pytanie: Czy właściciel winnicy nie wiedział, co się stanie, zanim zdecydował się posłać syna?! Czy był, aż tak naiwny?! Bóg już tyle razy zawiódł się na człowieku, dlaczego zatem nadal mu ufa? Tak wiele razy zawiódł się na mnie… Dlaczego w tak ważnej sprawie, w sprawie swojego Królestwa powierza odpowiedzialność ludziom, którzy zawodzą?!

     Jednakże przypowieść kończy się pozytywnie. Królestwo Boże ma być przekazane w ręce innego narodu, wydającego owoce. Puentą tej drugiej odsłony mogłoby być stwierdzenie: Na szczęście nie wszystko zależy od ludzi.

     Źli rolnicy nie przyjęli Dziedzica. Właśnie teraz i na każdej Eucharystii jesteśmy świadkami tej sceny, gdy chwyciwszy go wyrzucili w winnicy i zabili.                                                                         Mt 21, 39

     Nie wiedzieli, że ich zbrodnia jest wpisana w plan ratunku winnicy. Bóg oddał Kościół w dzierżawę ludziom, jego losy powierzył nam właśnie, ale posłał Chrystusa, który za tę bezowocną winnicę dał się zabić i sam przyniósł największy owoc. A my zostaliśmy wszczepieni w Niego, w jedyną Szlachetną Winorośl. Tyle naszego owocu, ile łączności ze Zbawicielem. Pomyślmy o tym, jeżeli coś jeszcze nie pozwala nam przystąpić do Świętej Komunii z Nim. Ponieważ TYLKO TU zaczerpnąć możemy soków!

 

NIESTETY NIE WSZYSTKO ZALEŻY OD BOGA.

NA SZCZĘŚCIE NIE WSZYSTKO ZALEŻY OD LUDZI.

 

     Dziś w rachunku sumienia warto zapytać samych siebie o to, jak wywiązaliśmy się z Bożej dzierżawy. Bo przecież jesteśmy odpowiedzialni za tak wiele rzeczy, za tak wielu ludzi przed Bogiem. A kiedy zobaczymy, że po raz kolejny Bóg zawiódł się na nas, że nadal wydajemy cierpkie owoce, wołajmy:

 

Powróć, Boże Zastępów,

wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.

I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,

latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,

i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,

a będziemy zbawieni.                                                                                                  Ps 80, 15-20