NIEDZIELA 16.09.2018

O WIERZE

    W perspektywie usłyszanego dziś fragmentu listu św. Jakuba, wydaje się, iż przeprowadzanie statystyk dotyczących ilości ludzi wierzących na podstawie oświadczenia, czy uważa się ktoś za wierzącego czy nie, jest zgoła niedorzeczne. Wiara bowiem nie jest ani orzeczeniem, ani deklaracją. Nie jest też ona światopoglądem, jako zbiorem teoretycznych zasad.

    Jeśli już chcemy jakoś powiązać wiarę z deklaracją, to jest ona skutkiem złożonej deklaracji. Jest konsekwencją dokonanego wyboru Chrystusa. I od razu powiedzmy to wyraźnie: w perspektywie życia ziemskiego, konsekwencją przykrą. Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Słowa Pana o krzyżu nie są żadną parabolą, ponieważ padają one w kontekście zapowiedzi Jego odrzucenia i ukrzyżowania.

    O tej konsekwencji wyboru daje też świadectwo największy z proroków Starego Prawa – Izajasz. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Najpierw pozwala Bogu mówić, słucha Go uważnie. Następnie idzie z tym słowem do ludzi. A za wierne przekazywanie tego, co powiedział Bóg, czekają go prześladowania.

    O bardzo konkretnym wyrazie wiary mówi św. Jakub. Jest nim jałmużna. Jeśli chcę nakarmić człowieka głodnego, jeśli chcę go ubrać, jeśli pozwalam, żeby ogrzał się w moim cieple, to gesty te będą mnie kosztować. Nie zadośćuczynię jego potrzebom, jeśli nie poświęcę swojego czasu, swojej własności, swoich pieniędzy; jeśli sobie czegoś nie zabiorę, żeby dać jemu.

    Nie ma pożytku z wiary deklaratywnej. Na nic się ona nie przyda, ani temu, kto utrzymuje, że wierzy; ani temu, kto mógłby doświadczyć tej wiary, ani Kościołowi świętemu; ani samemu Bogu.

    Nie jest wiarą zawracanie Jezusa z Jego drogi, jak to zaczął robić Piotr. Tylko częściowe przyjmowanie Jego misji , podobnie jak częściowe przyjmowanie Jego przykazań.

    Wiara jest zdaniem się na Boga. Izajasz, choć opisuje bolesne doświadczenia, puentuje je bardzo pozytywnie: Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? (…) Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi? Podobna jest wymowa śpiewanego dziś psalmu 116: Oplotły mnie więzy śmierci, (…) ogarnął mnie strach i udręka. Ale wezwałem imienia Pana. (…) [I] uchronił moją duszę od śmierci, oczy od łez, nogi od upadku. Będę chodził w obecności Pana w krainie żyjących. I Jezus nie straszy swoich uczniów, nie snuje przed nimi mrocznych i rozpaczliwych wizji. On mówi o śmierci, ale obiecuje życie! Kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

    Dziś zatem i ja zadaję sobie pytanie: jak to jest z moją wiarą?