NIEDZIELA 22.07.2018

Odpocząć prawdziwie

 

   Ziemskie życie nie jest proste. Jest ciężką pracą, walką o byt. Wokół nas panują choroby, bieda, cierpienie. Jeśli nie dotykają nas osobiście, to z pewnością są w naszych rodzinach. Być może dlatego psalm 23 jest psalmem tak często cytowanym. Jest nam bardzo potrzebny.

   Dawid jako psalmista świadom jest wszelkiego zła, trudu z jakim człowiek się styka. Zwiedził ciemne doliny, spotkał w życiu przeciwników, wobec których został wywyższony na króla Izraela. Jego skromność jest godna podziwu. Wódz narodu, mimo swojej pozycji, z pokorą oddaje się pod opiekę Panu, swojemu Pasterzowi. Każdą przyjemność na tym świecie zawdzięcza Jemu i po ziemskim trudzie liczy na łaskę zamieszkania w domu Pańskim po najdłuższe czasy.

   Zachwyca pewność Dawida. Pan jest moim pasterzem, prowadzi mnie nad wody. Czas teraźniejszy jest tu zabiegiem celowym. Psalmista nie śpiewa, że „Pan z pewnością jest moim Pasterzem” lub „być może jest pasterzem”. Pan jest mym pasterzem – to niezaprzeczalny fakt, pewnik, wokół którego można budować życie.

   Do naszej sfery zmysłowej z pewnością przemówi wizja zielonych pastwisk i wód, gdzie można wypocząć, wód cichych, wód posilenia. Człowiek jest ograniczony swoją cielesnością. Nie mamy kiedy wypocząć od trudu codziennego życia, a gdy już mamy czas, to nie umiemy odpoczywać. Po pracy przed komputerem odpoczywamy przed telefonem. A odpoczynek jest przecież bardzo ważny. Sam Bóg siódmego dnia odpoczął.

  Apostołowie też potrzebują odpoczynku. Ewangelista Marek przedstawia nam scenę, w której lud nie daje wytchnienia Jezusowi i Jego uczniom. Mistrz, wysłuchawszy tego jakie cuda uczyniło Dwunastu, każe im udać się na spoczynek i posiłek, a sam przygarnia tłum i naucza.

  Podtytuł tego fragmentu w jednym z wydań Biblii brzmi: „Jezus lituje się nad tłumem”. Podobnie jak nad Żydami, Chrystus lituje się nad swoimi uczniami. Czynią oni wszystko, co Nauczyciel im nakaże. Natchnieni Duchem Świętym uzdrawiają i nauczają. Spełniają największą z ziemskich misji w imię Pana, a Ten ściąga z nich brzemię i nagradza błogim spokojem.

  Może się wydawać, że fragment ten nie pasuje do nawołujących do ciężkiej pracy przypowieści o pomnażaniu talentów czy rzucanych w ogień chwastach. Tu natomiast widzimy, iż Bóg w osobie Chrystusa – który przyjął prawdziwie ludzkie ciało – jest świadom ludzkich ograniczeń. Daje nam wielkie zadanie i dźwiga razem z nami jego ciężar, jeśli tylko pozwolimy Mu na to.

  Aby odpoczynek, zarówno codzienny jak i ten po śmierci, był zasłużony, trzeba jednak czymś się wykazać. Apostołowie przed udaniem się na spoczynek, opowiadają Chrystusowi o tym czego udało im się dokonać. To akurat może robić każdy z nas co wieczór. Im obfitszy w dobre dzieła jawi się mijający dzień, tym bardziej taki codzienny raport budzi w nas przekonanie o tym, że Królestwo Boże poszerza swoje granice.