NIEDZIELA 04.02.2018

Palec i niebo

 

    W 2001 roku na ekranach kin pojawił się film „Amelia”. Pośród wielu interesujących cytatów tej ekranizacji, chciałbym przytoczyć jeden: „Gdy palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec”.

    Nie minęło zbyt wiele czasu od Świąt Narodzenia Pańskiego, więc mamy je jeszcze w pamięci. Zaś za półtora tygodnia rozpoczynamy okres Wielkiego Postu, a po nim Święte Triddum Paschalne Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Przywołuję te fakty, bo jesteśmy teraz pomiędzy tymi dwoma biegunami, między którymi ogniskują się nasze przeżycia religijne. I może właśnie z pewnego dystansu lepiej jest przyjrzeć się tym tajemnicom wiary i zapytać: czy te 2 fakty: że Bóg stał się człowiekiem oraz że Bóg – Człowiek umarł i zmartwychwstał, czy one naprawdę zmieniają coś w moim życiu? Czy mają na moje życie jakieś konkretne przełożenie?

    Ktoś może mi powiedzieć, że zadaję pytania retoryczne, że pytam o fakty oczywiste. Ale chciałbym, żebyśmy popatrzyli na nie w szerokim kontekście, takim, jaki zarysowuje przed nami liturgia słowa dzisiejszego dnia.

    Co zmieniło się w świecie od czasów Hioba? Czy na naszych ustach nie pojawiają się podobne zdania do tych, które dziś tu zostały odczytane? Jestem jak niewolnik, co wzdycha do cienia, przeznaczono mi noce udręki, noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku… Czyż nie tak właśnie wzdychają ludzie chorzy, starzy, samotni, zdradzeni, dręczeni przez własne nałogi i grzech? Czyż nie tak wołają i dziś chrześcijanie? Identycznie tak samo. Ale czy można postawić znak równości między tamtym wołaniem Hioba, a naszym?                                             Hi 7, 2

    Co zmieniło się w świecie od czasów Jezusa? Czy na naszych oczach nie dzieją się rzeczy podobne do tych, o których dziś tu słyszeliśmy? Ludzie chorują, są umierający, są dręczeni przez złego ducha, niektórzy z nich są opętani. Przecież także i chrześcijan dotyczą dokładnie te same problemy. Ale czy można postawić znak równości między tamtymi udręczonymi ludźmi współczesnymi Jezusowi, a nami?

    Życie człowieka i dzieje świata byłyby ciągle takie same. Gdyby nie te 2 fakty. Pierwszy, że Bóg przez WCIELENIE doświadczył wszystkiego tego, czego doświadcza człowiek. I drugi, że Chrystus całą beznadzieję cierpienia, grzechu i śmierci poddał mocy ODKUPIENIA, przez zmartwychwstanie. I tak oto zmieniła się nasza perspektywa patrzenia na świat i na nasze życie. Nasz ból już nie jest takim samym bólem i cierpienie już nie jest takim samym cierpieniem i nasz upadek w grzech nie jest już takim samym upadkiem.

    I nawet jeśli czasem narzekamy, nasze narzekanie nie może być narzekaniem Hioba, bo Hiob nie mógł powiedzieć Bogu: „Ty wiesz, co to znaczy cierpieć, Ty wiesz co znaczy stracić własne dziecko, Ty wiesz, czym jest szatańska pokusa”. A my możemy to Bogu powiedzieć. Mam czasem wrażenie, że zapomnieliśmy o tym, co Chrystus dla nas uczynił, że 2 razy w roku rozczulamy się nad żłóbkiem i przy grobie Pańskim, ale przez całą resztę roku niektórzy spośród nas chodzą ze zwieszoną głową, albo – co gorsze – popadają w rozpacz, jakby Bóg nie stał się bliski nam przez wcielenie, jakby nie zmartwychwstał, albo nawet jakby Go w ogóle nie było!

    Co zatem zmienia w naszym życiu fakt wcielenia i fakt zmartwychwstania, który przecież świętujemy co tydzień w każdą niedzielę? A może świętujemy je tylko jako jakieś historyczne wydarzenia, jak kolejną rocznicę zawarcia małżeństwa czy święceń kapłańskich czy ślubów zakonnych, bez żadnego odniesienia do dziś?! Czy Hiob nie oskarżyłby nas, gdyby dziś mógł stanąć między nami i przemówić?! Czy nie powiedziałby nam: głupcy! Czemu patrzycie na palec, a nie na niebo? Czemu nie pokładacie nadziei w Chrystusie Zbawicielu, w którym JUŻ otrzymaliście wszystko!?

    Jak napisze Mateusz Ewangelista, Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby. Ale On nie tylko fizycznie leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany, ale wskazuje nam inną perspektywę patrzenia na nasze choroby, słabości, grzechy, nałogi, uwiązania.                                                                                            Ps 147, 3

    I jak sztuczny jest dialog bez patrzenia w oczy, i jak sztuczna jest Eucharystia bez patrzenia na ołtarz, tak sztuczne jest życie chrześcijanina na ziemi bez patrzenia w niebo. A tam właśnie wstąpił Chrystus i tam właśnie pragnie mieć nas ze sobą.

    „Gdy palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec”.